Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
piątek, 30 stycznia 2026 19:39
Reklama
Reklama

Najpierw postrzeliła dziecko, potem wystrzeliła na komendzie

W Komendzie Powiatowej Policji w Szczytnie wystrzeliła broń myśliwska. Trafiła tam jako materiał dowodowy – w niedzielę została z niej postrzelona 2-latka.
Najpierw postrzeliła dziecko, potem wystrzeliła na komendzie

Autor: Canva

Do wystrzału doszło – jak podało RMF FM – w jednym z pomieszczeń służbowych komendy w SzczytnieBroń była zabezpieczona jako materiał dowodowy. Na szczęście nikomu nic się nie stało.  

Śledztwo w tej sprawie poprowadzi Prokuratura Okręgowa w Olsztynie, która wyjaśni, jak doszło do wystrzału.

 

Historia tej broni zaczęła się, kiedy dziadek wrócił z polowania

 

Sprawa broni myśliwskiej przechowywanej w szczycieńskiej komendzie zaczęła się w niedzielę 25 stycznia. Dyżurny otrzymał wtedy zgłoszenie dotyczące przypadkowego strzału z broni. Ranne zostało 2-letnie dziecko.  

Jak ustalili policjanci, w jednym z mieszkań w gminie Pasym (województwo warmińsko-mazurskie) doszło do niekontrolowanego strzału z broni myśliwskiej. Broń należała do 51-latka, dziadka postrzelonej dziewczynki.

Do zdarzenia doszło, gdy mężczyzna wrócił z polowania. Dziewczynka została ranna w stopę. Trafiła do szpitala. Konieczna była natychmiastowa operacja. Zabieg trwał półtorej godziny. Lekarze musieli zrekonstruować uszkodzone tkanki stopy.

Broń, z której został postrzelona 2-latka, została zabezpieczona jako materiał dowodowy i była przechowywana w komendzie w Szczytnie. Tę sprawę wyjaśnia prokuratura w Szczytnie. Postępowanie będzie prowadzone w kierunku – podało RMF FM – narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

 

Myśliwi chcą współpracować ze służbami

 

Swoje stanowisko w tej sprawie opublikował Polski Związek Łowiecki. 

„Zgodnie ze wstępnymi ustaleniami służb doszło do niekontrolowanego wystrzału z broni należącej do dziadka dziecka, będącego myśliwym z wieloletnim stażem” – RMF FM cytuje oświadczenie PZŁ, który podkreśla, że chce współpracować z organami ścigania, żeby wyjaśnić okoliczności wypadku. 

Sprawą postrzelenia ma się zająć okręgowy rzecznik dyscyplinarny, który „po dokonaniu ustaleń podejmie stosowne działania dyscyplinarne”. 

Jak podała policja, 51-letni myśliwy i dziadek dziecka ma pozwolenie na dwa rodzaje broni. Badanie wykazało, że był trzeźwy. Podobnie jak matka 2-latki. 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama