Wyniki kontroli przeprowadzonej przez Narodowy Fundusz Zdrowia w Szpitalu MSWiA w Warszawie pokazały, że w okresie od stycznia 2022 r. do marca 2025 r. aż 97,1 proc. pacjentów jednej z klinik – chirurgii gastroenterologicznej i transplantologii – miało zostać przyjętych poza kolejnością wynikającą z listy oczekujących.
Według ustaleń kontrolerów system kwalifikowania pacjentów nie opierał się wyłącznie na kryteriach medycznych oraz dacie zgłoszenia, jak wymagają tego przepisy. NFZ uznał to za naruszenie zasad równego dostępu do świadczeń finansowanych ze środków publicznych i nałożył na placówkę karę w wysokości ponad 500 tys. zł.
Darowizny i operacje robotem
Sprawę opisał portal Zero.pl. Według publikacji część pacjentów, którzy przekazywali darowizny na fundację powiązaną ze szpitalem, miała uzyskiwać szybszy dostęp do operacji – w tym zabiegów wykonywanych przy użyciu nowoczesnego robota chirurgicznego.
Choć formalnie wpłaty miały mieć charakter dobrowolny, w medialnych relacjach pojawiły się sugestie, że pacjenci mogli odczuwać presję, jeśli zależało im na nowoczesnym leczeniu i krótszym czasie oczekiwania.
Nieprawidłowości w zakresie prowadzenia list oczekujących potwierdził również Rzecznik Praw Pacjenta, wskazując na naruszenie zasady, że o kolejności leczenia powinny decydować wyłącznie kryteria medyczne.
Kierownictwo kliniki w centrum uwagi
W centrum sprawy znalazł się prof. Marek Durlik, kierujący kliniką objętą kontrolą. Według doniesień medialnych miał on odpowiadać za sposób organizacji przyjęć pacjentów. Po nagłośnieniu sprawy profesor przestał pełnić funkcję w tej jednostce.
Na tym jednak spór się nie kończy.
Resort: Nie było systemowego procederu
Do publikacji Zero.pl odniosła się rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka. W oświadczeniach podkreślała, że kontrola przeprowadzona przez sam resort nie wykazała nieprawidłowości o charakterze systemowym ani korupcyjnym. Zarzuciła też mediom jednostronne przedstawienie sprawy oraz publikowanie materiałów bez pełnego odniesienia się do stanowiska ministerstwa.
Resort utrzymuje, że sprawa dotyczy określonego okresu i konkretnych procedur, a nie funkcjonowania całego szpitala.
Z kolei portal Zero.pl odpiera te zarzuty, twierdząc, że dysponuje dokumentami z kontroli NFZ i że ujawnione mechanizmy w praktyce prowadziły do nierównego traktowania pacjentów.
Szerszy problem systemu?
Sprawa wykracza poza jedną placówkę. Eksperci zwracają uwagę, że w polskim systemie ochrony zdrowia napięcia wokół kolejek do świadczeń są stałym źródłem konfliktów. Gdy dostęp do nowoczesnych technologii – takich jak operacje robotyczne – jest ograniczony, rośnie pokusa tworzenia nieformalnych ścieżek przyspieszania leczenia.
Kluczowe pytanie brzmi dziś: czy w Szpitalu MSWiA doszło do pojedynczych uchybień organizacyjnych, czy też do mechanizmu, który w praktyce premiował pacjentów wpłacających darowizny?
Odpowiedź na to pytanie może mieć poważne konsekwencje nie tylko dla kierownictwa placówki, ale i dla całego systemu publicznej ochrony zdrowia.









Napisz komentarz
Komentarze