Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
wtorek, 3 marca 2026 16:33
Reklama
Reklama

"Naprawdę mam poczucie misji". KASa pod lupą #1 [ROZMOWA]

W ostatni piątek na naszej antenie premierę miała pierwsza z trzech części cyklu "KASa pod lupą". W premierowym odcinku komisarz Mirosław Całus - funkcjonariusz Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gdyni - przybliża realia służby, odpowiada na pytania dotyczące swoich obowiązków, głośnych przestępstw, kryptowalut i podatków.
"Naprawdę mam poczucie misji". KASa pod lupą #1 [ROZMOWA]
Mirosław Całus w studiu Radia Tczew

Autor: Jan Krupiński

 

Mirosław Całus to funkcjonariusz z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem, ekspert ds. informatyki śledczej. Tczewianie tajniki jego pracy po raz pierwszy mieli okazję poznać w listopadzie, kiedy w Strefie SOWA odbyło się wydarzenie "Ślady zbrodni".

 

Czy warto się narażać dla Skarbu Państwa?

 

Krajowa Administracja Skarbowa to organ, który powstał z połączenia urzędów celnych, skarbowych i kontroli skarbowej w 2017 roku. W jego strukturach działa m.in. Służba Celno-Skarbowa, która 1 marca obchodziła swój 9. jubileusz powstania. "Skarbówka" często wzbudza skrajne emocje - u jednych dominuje strach związany z kontrolami podatkowymi, niektórzy kojarzą ją z kabaretowymi żartami, a jeszcze inni ze zwalczaniem przemytu. 

 

W rzeczywistości praca celnika jest wymagająca. I bardzo zróżnicowana. Warto więc wyjaśnić, za co odpowiada Krajowa Administracja Skarbowa.

 

Jesteśmy kluczowym elementem systemu bezpieczeństwa państwa, ponieważ zapewniamy jako służba wszystkie dochody budżetowe. Prawie wszystkie przechodzą przez nasze ręce. Dbamy o to, żeby one po pierwsze w ogóle były, żeby wszystko, co jest należne, było egzekwowane. Dbamy nie tylko o to bezpieczeństwo, ale również długofalowo, aby działało wszystko sprawnie, żeby w miarę niskim kosztem wszystkie należności były do budżetu odprowadzane. To również są działania edukacyjne.

Mirosław Całus

 

Służba Celno-Skarbowa, ze względu na umundurowanie czy podobne kompetencje, bywa mylona ze Strażą Graniczną. Celnicy, jak wyjaśnia w rozmowie komisarz, w odróżnieniu od pograniczników, w swojej służbie zamiast na ludziach, przede wszystkim skupiają się na towarach i finansach. Nasuwa się więc pytanie: czy warto jest narażać swoje zdrowie dla państwowych pieniędzy?

 

Tak, naprawdę mam poczucie misji. Myślę, że to jest ważne w życiu człowieka, żeby miał takie przekonanie, że robi coś ważnego. (...) Można się kłócić o metody. To, że gdzieś tam politycy ustawiają to, że powinno być trochę w lewo, trochę w prawo, podatki większe, mniejsze. To jest zupełnie inny temat, mnie to mniej dotyczy, bo jakieś muszą być. I ktoś to musi wykonać, zrealizować. Jeżeli gdzieś są próby obejścia tego bezprawnie, to ktoś musi wyegzekwować przepisy. Może to nie jest takie ładne, eleganckie. Czasami trzeba w błocie i w brudzie albo w nocy zadziałać, ale ktoś to musi robić.

Mirosław Całus

 

Charakterystyczną cechą każdego funkcjonariusza powinna być wrzechstronność. Każdego dnia wykonywane zadania mogą się zmieniać ze względu na okoliczności.

 

Niby jestem specjalistą informatyki, ale jak była potrzeba, bo zabrakło rąk do pracy, to stałem na drodze i zatrzymywałem wielkie ciężarówki. Powołanie jest aktem narzucającym z góry wymogi. Nie pracujemy, my służymy.

Mirosław Całus

 

Państwowe, czyli niczyje? 

 

Według ubiegłorocznego badania IBRiS niemal połowa Polaków, a zwłaszcza młodzi dorośli poniżej 29 lat (w sile 67%), uważa służby za nieskuteczne w walce z przestępczością. Takim opiniom towarzyszy poczucie opresyjności lub bezradności. Historycznie służby kojarzą się Polakom z nielubianą władzą, początkowo zaborczą, a później komunistyczną. To z kolei może się przekładać na stosunek do pełniących służbę funkcjonariuszy. Podczas pełnienia swoich obowiązków spotykają się oni z różnymi postawami. 

 

Faktycznie jest dużo takich postaw wydawałoby się niekonsekwentnych, że właśnie "nie będę pomagał służbom". A szkoda, bo to jest przecież wspólny interes.
Mam nadzieję, że takie takie sytuacje, jaką mamy teraz na przykład, że możemy się zaprezentować w radiu, możemy powiedzieć kim jesteśmy, że to pomaga. Pomału trochę się zmienia też świadomość tego i co robimy, i dlaczego, i jak. Służba Celno-Skarbowa też się pojawia dopiero, jak się coś zadzieje. A więc nie ma tej świadomości, że na co dzień też te zadania są, tylko są trochę bardziej ukryte, bardziej schowane. Często zresztą niektóre musimy ukrywać, niektóre nawet chcemy ukrywać, bo ciągle musimy nadążać za nowymi zjawiskami.

Mirosław Całus

 

Z racji, że zadaniem KAS jest dbanie o interes Skarbu Państwa, warto przypomnieć funkcjonujące w przestrzeni publicznej określenie, które szczególnie często znajdowało się na ustach w okresie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Mianowicie: państwowe, czyli niczyje. Co można powiedzieć osobom, które wierzą w słuszność tego twierdzenia?  Czy w naszej mentalności brak przejmowania się majątkiem publicznym dalej jest zakorzeniony? 

 

To jest bardzo trudne pytanie, bo to już zahacza o jakąś filozofię. (...) Dużo zależy od tego, na ile stać nas na trochę szerszy horyzont, na popatrzenie jeszcze "o skąd się to bierze? a jak to działa?". Bo te wszystkie informacje są dość łatwo dostępne, łatwo wejść do Internetu i sprawdzić jak budżet państwa jest skonstruowany. To jest w miarę łatwe. Tylko, czy się komuś chce? Tutaj jest próg. I trudno tłumaczyć takie zupełnie oczywiste rzeczy, typu, że te pieniądze przecież biorą się skądś. One nie są znikąd. To są pieniądze nasze. One muszą funkcjonować jako wspólne, no bo drogi nie da się wybudować indywidualnie.

Mirosław Całus

 

Dlaczego oszustów, zwłaszcza internetowych, tak ciężko wytropić? 

 

Jednym z najciekawszych aspektów służby jest informatyka śledcza. Zwłaszcza teraz, gdy co chwilę słyszymy o nowych przypadkach oszustw na wielkie kwoty. Niby w Internecie nikt nie jest anonimowy, jednak z drugiej strony niektórych przestępców bardzo trudno jest wytropić. Wielkie korporacje mają o nas wielką wiedzę - zbierając udostępniane dane z łatwością potrafią ustalić nasze zainteresowania i rozmaite preferencje. Jednocześnie, działający w tej samej przestrzeni internetowej przestępcy pozostają nieuchwytni. Dlaczego?

 

Jest wiele powodów, wszystko szybko się zmienia. Ci, którzy chcą jakiś proceder zacząć mają na to duże pieniądze. Mają pieniądze na to, żeby się dostosować i wykorzystać nowe zjawiska. My musimy zatem gonić. Dopiero jak widzimy, że "aha, ktoś wykorzystuje taką metodę", to musimy się wyposażyć, żeby to udało się jakoś udowodnić. Zawsze jesteśmy troszeczkę z tyłu, co bezwzględnie oczywiście świat przestępczy próbuje wykorzystać. Ten wyścig jest trudny też ze względów prawnych. No bo prawo też trzeba dostosować.  Nasz system prawny jest tak skonstruowany, jeśli chodzi o kodeks karny, że to co nie jest ściśle zabronione, to jest dozwolone.

Mirosław Całus

 

Częste są sytuacje, w których trudność stanowi skuteczne udowodnienie winy. Dotyczy to zwłaszcza przypadków, w których przestępcy do magazynowania pieniędzy pochodzących z dokonanych oszustw wykorzystują kryptowaluty.  Przestępcy wykorzystują fakt, że świat kryptowalut dla większości społeczeństwa pozostaje tajemniczy. 

 


Nie trzeba trzymać tony złota, tylko parę cyferek. Kryptowaluty ze swojej natury nadają się do tego, żeby nie tylko gromadzić, no bo jest to wysoka wartość, więc łatwo. ale również do rozliczania. Są szybkie, więc ktoś, kto np. tutaj rozprowadza towar, może łatwo zapłacić dostawcy w Ameryce Południowej w 10 minut. Czegoś takiego nie zrobi z banknotami. 

Mirosław Całus

 

Jednak - jak podkreśla ekspert - kryptowaluty nie stanowią rozwiązania idealnego.

 

Nawet duże duże kwoty zdarzyło się już zatrzymywać. W powiązaniu z Ameryką Południową były w naszych bankach zatrzymane kryptowaluty o wartości około miliarda złotych, więc to są bardzo duże transfery. I też jest tu oczywiście kwestia tego, o czym wcześniej wspomnieliśmy, że musimy się dostosowywać zarówno prawnie jak i techniczne na ciągłe zmiany.

Mirosław Całus

 

Mimo wszystko ofiary rzadko odzyskują utracone pieniądze. 

 

Tutaj ciągle jest pole do do poprawy. (...) To nie są pojedynczy ludzie, to są ogromne firmy zatrudniające tysiące ludzi, które  oszukują na dziadka, na żołnierza, na nigeryjskiego księcia. Wygląda to trochę zabawnie, ale to jest naprawdę przemysł. My się interesujemy tylko z tymi transferami pieniężnymi. Co oni z tymi pieniędzmi robią, bo to są straty dla budżetu oczywiste. Natomiast jeśli chodzi o ludzi, to odsyłamy ich na policję. Tam powinny być te sprawy zgłaszane. 

Mirosław Całus

 

Niezwykle istotny jest czas zgłoszenia przestępstwa. Jeśli już padniemy ofiarą oszustwa należy pamiętać, że im szybciej zgłosimy się na policję, tym lepiej. Czas biegnie na niekorzyść ofiar. Służby prowadzą nieustanny wyścig z oszustami - jeśli wyłudzone pieniądze nie zostały przetransferowane na kolejne konta, szanse na ich odzyskanie są większe. Problemem jest to, że ludzie nie wierzą w to, że zostali oszukani. Sztuczki i manipulacje stosowane przez naciągaczy często są na tyle skuteczne, że ofiary przez tygodnie potrafią żyć w przekonaniu, że ich majątek pozostaje bezpieczny.

 

Nieznajomość prawa szkodzi

 

Młodzi ludzie często są kuszeni przez przestępców wizją szybkiego i łatwego zysku. Nie zawsze po to, by wyciągnąć od nich oszczędności. Te, u większości młodych osób, nie są zbyt wielkie. Przestępcom zależy na pozyskiwaniu nieświadomych pracowników, którzy będą pełnić rolę "słupów". Często wystarczy kilka podpisów, aby swoje spokojne życie zamienić w pełen chaosu horror. Mimo braku złych chęci niewiele trzeba, by znaleźć się na radarze służb. 

 

Jest takie zjawisko, o którym warto wspomnieć. Dużo ludzi daje się wciągnąć w proceder jako tzw. "słupy", czy "muły". Są przedstawicielami przestępczego przedsiębiorstwa, dostają intratne propozycje typu: "będziesz prezesem, dyrektorem, kimś ważnym, tylko tu podpisz tą fakturkę, tylko tu nam podpisz, załóż konto w banku. będziesz tylko nadzorował przelewy". I tak jest ta legenda zbudowana, tak wiarygodnie wygląda, że ludzie się zatrudniają. Stają się pośrednikami w transferze pieniędzy, które potem na przykład przechodzą do bankomatu i ktoś w kapturze, kogo wizerunku nie widać, pobiera pieniądze i znika. I niestety, my potem przychodzimy do tych pośredników, bo ich nazwisko mamy, ich konto w banku mamy.

Mirosław Całus

 

Będąc słupem można stracić cały swój dobytek, nawet ten zdobyty legalnie. Dochodzi wówczas do bardzo przykrych sytuacji. W domu, często w obecności rodziny, pojawia się komornik. Sprawy sądowe ciągną się przez lata, a pieniądze, jakie trzeba oddać, są kolosalne. 

 

Czasami zdarza się, że oficjalnie na szczycie piramidy finansowej znajduje się zupełnie niepozorna osoba. Prowadzą do niej wszystkie tropy, choć na żadnym etapie nie ma ona styczności ze zrabowanymi pieniędzmi. 

 

Jedziemy do dyrektora, który się podpisał na umowie, kontrakcie, kredycie. Mamy cały stos dokumentów i przyjeżdżamy do siedziby. A tam się okazuje, że to jest stara rudera! Człowiek w nie tylko trudnej sytuacji finansowej, ale jeszcze często w jakiejś sytuacji zdrowotnej, że jest na przykład w chorobie alkoholowej albo w naprawdę ciężkim stanie. I wtedy jesteśmy trochę zdziwieni, że no jak to? Dyrektor, prezes, taka ogromna działalność, a tu taka osoba? Dopiero właśnie z dokładniejszego analizowania wszystkich faktów się okazuje, że to jest osoba wciągnięta do do procederu przez kogoś, kto był na tyle sprytny, że nawet nie wiadomo jakie ma personalia.

Mirosław Całus

 

Osoby, które w tego typu procederach ciągną za sznurki, wykorzystują dane innych osób m.in. do wzięcia chwilówek, doskonale zdając sobie sprawę, że nigdy nie będą musiały oddawać pieniędzy. Dla przestępców osoba bez majątku jest o tyle cenna, że państwowe służby czy nawet banki niewiele mogą jej zrobić. 

 

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy z komisarzem Mirosławem Całusem. Przesłuchując całość można usłyszeć wiele w temacie kryptowalut, działań Służby Celno-Skarbowej oraz poznać szczegóły pracy informatyka śledczego. 

 

Na drugą część wywiadu z Mirosławem Całusem zapraszamy w piątek, 6 marca o godzinie 13. W niej więcej m.in. o nielegalnym hazardzie oraz zamykaniu i ponownym otwieraniu popularnych w Tczewie lokali spod znaku 777.

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama