W wielu samorządach w Polsce przyjęło się, że radni łączą swoją funkcję z pracą w instytucjach podległych gminie. Szkoły, ośrodki kultury, spółki komunalne – to miejsca, w których zatrudnienie znajdują osoby jednocześnie odpowiedzialne za kontrolowanie działań władz. Choć prawo tego nie zabrania, coraz częściej pojawiają się pytania: czy taki system jest zdrowy dla demokracji?
Rozmowa o przejrzystości w samorządzie
Na ten problem zwraca uwagę Sieć Obywatelska Watchdog Polska, która prowadzi ogólnopolską akcję pod hasłem „Każdy musi gdzieś pracować”.
– Sam fakt zatrudnienia radnego w spółce komunalnej czy instytucji zależnej od gminy nie zawsze jest niezgodny z prawem, ale zawsze powinien być przejrzysty i łatwy do sprawdzenia przez mieszkańców. Dlatego stworzyliśmy narzędzie, które pozwala zobaczyć skalę tego zjawiska w całej Polsce i rozpocząć rzeczową rozmowę o standardach przejrzystości w samorządzie – mówi Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.
Tym narzędziem jest serwis kazdymusigdziespracowac.pl, który ma obnażyć skalę powiązań polityczno-biznesowych w polskich samorządach.
Legalne nie znaczy neutralne
Z formalnego punktu widzenia sytuacja jest jasna: polskie przepisy dopuszczają łączenie mandatu radnego z pracą w jednostkach organizacyjnych gminy. Nie ma tu zakazu, który jednoznacznie eliminowałby takie przypadki.
Problem – jak wskazuje Watchdog – zaczyna się wtedy, gdy spojrzymy na tę praktykę nie tylko przez pryzmat prawa, ale funkcjonowania demokracji. Bo radny ma dwie role: reprezentować mieszkańców i kontrolować działania burmistrza, wójta, prezydenta i podległych im instytucji.
Czy mieszkańcy mogą mieć pewność, że decyzje podejmowane są wyłącznie w ich interesie?
Choć prawo dopuszcza łączenie mandatu radnego z pracą w jednostkach podległych gminie – nie oznacza to, że taka sytuacja jest neutralna. Wręcz przeciwnie. Tworzy mechanizm, który działa cicho, bez rozgłosu, ale skutecznie.
Radny nie zada pytania, nie złoży interpelacji, nie skrytykuje decyzji
Radny, który jednego dnia głosuje nad decyzjami władz miasta, a drugiego odbiera wynagrodzenie z instytucji od nich zależnej, znajduje się w sytuacji, której w teorii demokracji po prostu nie powinno być.
I tu zaczyna się prawdziwy problem.
Nie chodzi nawet o jawne naciski. Znacznie częściej mamy do czynienia z czymś subtelniejszym – z ostrożnością. Z powściągliwością. Z decyzją, żeby „nie wychylać się” w sprawach, które mogłyby być niewygodne.
Radny nie zada pytania. Nie złoży interpelacji. Nie skrytykuje decyzji. Nie dlatego, że nie widzi problemu, ale dlatego, że widzi konsekwencje. W ten sposób funkcja kontrolna zaczyna powoli zanikać.
Interaktywne narzędzie dla mieszkańców: zgłoś, zweryfikują i opublikują
Serwis kazdymusigdziespracowac.pl to interaktywne narzędzie, dzięki któremu mieszkańcy mogą sprawdzić, czy ich przedstawiciele w radach gmin lub miast nie są – jak wyjaśnia na swojej stronie Watchdog Polska – uwikłani w zależności służbowe z lokalną władzą wykonawczą. Mechanizm jest następujący:
Zgłoszenie. Mieszkańcy przesyłają informacje o radnych, którzy ich zdaniem pracują w spółkach miejskich, urzędach lub jednostkach podległych.
Weryfikacja. Eksperci Watchdog Polska weryfikują te dane.
Publikacja. Potwierdzone przypadki trafiają na interaktywną mapę.
Watchdog Polska czeka na zgłoszenia do 30 kwietnia 2026 r. Mnożna je składać wyłącznie za pomocą formularza dostępnego w serwisie.








Napisz komentarz
Komentarze