Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
wtorek, 2 czerwca 2026 19:23
Reklama https://www.kupbilecik.pl/szukaj/?q=Truck%20Show%3A%20Nowy%20Staw&qw=

Polska traci truskawki. Tysiące gospodarstw zrezygnowało z ich uprawy

Susze, przymrozki, rosnące koszty i import uderzają w plantatorów. W ciągu kilku lat w Polsce zniknęło ponad 10 tysięcy hektarów upraw truskawek.
Polska traci truskawki. Tysiące gospodarstw zrezygnowało z ich uprawy

Autor: Canva

Źródło: Canva

 

Jeszcze niedawno czerwiec w Polsce miał smak truskawek. Kupowanych na targu, przy drodze, prosto z łubianki, często od lokalnego rolnika. Dziś ten obraz powoli się zmienia. Polska nadal jest jednym z ważniejszych producentów truskawek w Europie, ale ich uprawa staje się coraz trudniejsza, droższa i bardziej ryzykowna.

Plantatorzy mierzą się jednocześnie z suszą, przymrozkami, gradem, rosnącymi kosztami produkcji i presją tańszego importu. Eksperci ostrzegają, że polska truskawka nie zniknie z rynku z dnia na dzień, ale bez systemowego wsparcia coraz więcej gospodarstw może rezygnować z jej uprawy.

 

Ubywa plantacji i gospodarstw

 

Dane Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa pokazują, że w ostatnich latach systematycznie kurczy się zarówno areał upraw truskawek, jak i liczba gospodarstw zajmujących się ich produkcją.

W 2020 roku truskawki uprawiano w Polsce w blisko 43 tys. gospodarstw, na łącznej powierzchni około 38 tys. ha. W 2024 roku było to już około 31 tys. gospodarstw i 27 tys. ha.

Oznacza to, że w ciągu kilku lat z polskiego krajobrazu rolnego zniknęło ponad 10 tys. hektarów plantacji truskawek, a z produkcji zrezygnowało blisko 12 tys. gospodarstw.

Za tymi liczbami stoją konkretni rolnicy, którzy coraz częściej muszą kalkulować, czy dalsza uprawa owoców jeszcze im się opłaca. Przy niestabilnej pogodzie i rosnących kosztach ryzyko bywa zbyt duże, zwłaszcza dla mniejszych gospodarstw.

 

Pogoda coraz częściej rozdaje karty

 

Uprawa truskawek w otwartym gruncie staje się coraz bardziej nieprzewidywalna. Plantatorzy mówią już nie o pojedynczych trudnościach, ale o całej serii zagrożeń: suszy, gradzie, ulewach w czasie zbiorów i przymrozkach, które pojawiają się wtedy, gdy rośliny są już rozwinięte.

W 2024 roku suszę w uprawach truskawek odnotowano w 1394 gminach, czyli w ponad połowie gmin w Polsce. Według ekspertów zjawisko to nie jest już wyjątkową sytuacją, lecz stałym elementem rzeczywistości polskiego rolnictwa.

– Do 2050 r. straty polskiego rolnictwa mogą wynosić nawet 10-11 mld zł rocznie. Przyczyną będzie susza, która ma stale dotykać coraz większą część kraju. Ryzyko suszy do 2050 r. ma dotyczyć już nawet 65 proc. użytków rolnych, coraz częściej będą występować też epizody obejmujące ponad 80 proc. powierzchni upraw – mówi Adrianna Wrona, kierowniczka programu Rolnictwo i systemy żywnościowe w Instytucie Zrównoważonej Gospodarki.

Szczególnie narażone są regiony, w których truskawek uprawia się najwięcej, czyli województwa mazowieckie, lubelskie i łódzkie. To właśnie tam plantatorzy często mierzą się zarówno z suszą, jak i z przymrozkami.

– W tym roku w wielu miejscach na Lubelszczyźnie, pod koniec kwietnia temperatura spadła nawet do minus 9-10 stopni. Przymrozek, a właściwie mróz, utrzymywał się przez około 10 godzin. Stało się to po bardzo ciepłym marcu, który przyspieszył rozwój roślin podkreśla Dominika Kozarzewska z Grupy Producentów Owoców „Polskie Jagody” i Klastra Ogrodnictwo Przyszłości.

 

Tunele pomagają, ale kosztują

 

Rolnicy nie stoją bezczynnie. Coraz częściej inwestują w tunele, systemy nawadniania, agrowłókniny, osłony i technologie ograniczające skutki przymrozków. Dzięki temu owoce mogą być lepszej jakości, mniej narażone na gnicie i dostępne dłużej niż tylko w tradycyjnym czerwcowym szczycie sezonu.

Problem w tym, że taka zmiana modelu produkcji wymaga dużych pieniędzy. Dla części gospodarstw to szansa na przetrwanie, dla innych bariera, której nie są w stanie pokonać.

– Polska truskawka się nie kończy, ale zmienia się sposób jej produkcji. Plantatorzy coraz częściej odchodzą od tradycyjnej uprawy truskawek w otwartym gruncie na rzecz tuneli i osłon, które nie są fanaberią rolnika, tylko odpowiedzią na coraz bardziej niestabilną pogodę. To szansa na wyższej jakości owoce, mniej środków ochrony roślin, oszczędność wody, ale jednocześnie bardzo duże koszty zmiany metod produkcji i inwestycji w technologie, na które w tej chwili nie wszystkie gospodarstwa mogą sobie pozwolić – ocenia dr inż. Mirosław Korzeniowski ze Stowarzyszenia Agroekoton i Klastra Ogrodnictwo Przyszłości.

I dodaje, że jeśli Polska chce utrzymać produkcję na wysokim poziomie, potrzebne jest wsparcie inwestycji, które pomagają budować odporność gospodarstw.

 

Mały producent ma coraz trudniej

 

Eksperci zwracają uwagę, że klimat to tylko część problemu. Drugą jest sposób organizacji rynku żywności. Duże sieci handlowe i wielcy odbiorcy potrzebują dużych, równych i regularnych dostaw. Taki system premiuje masowy obrót oraz import, a małych producentów stawia w trudniejszej pozycji.

Rolnik może mieć bardzo dobry owoc, ale przegrywać logistyką, brakiem infrastruktury i słabszą pozycją negocjacyjną. Tymczasem bazarki, lokalne sklepy i sprzedaż bezpośrednia wciąż nie są traktowane jako ważny element rozwoju lokalnych rynków żywności.

– Jeżeli chcemy, żeby zdrowa, lokalna żywność była dostępna nie tylko dla zamożniejszych konsumentów, musimy wzmacniać krótkie drogi od rolnika do kupującego. Bazarki, lokalne sklepy i sprzedaż prosto z gospodarstwa to nie sentyment, ale realna alternatywa wobec rynku zdominowanego przez kilku dużych graczy – uważa dr Paulina Sobiesiak-Penszko z Instytutu Strategii Żywnościowych Grunt.

Według niej sprzedaż w ramach krótkich łańcuchów dostaw deklaruje około 3 procent polskich rolników, podczas gdy średnia europejska wynosi 15 proc. Bez wsparcia państwa i samorządów ten kanał sprzedaży trudno będzie rozwinąć.

– Polska, podobnie jak inne kraje europejskie, powinna mieć Krajową Politykę Żywnościową, która nie tylko wspierałaby poszczególnych rolników czy branże, ale rozwijałaby też lokalne rynki – dodaje Paulina Sobiesiak-Penszko.

Z badań Instytutu Strategii Żywnościowych Grunt wynika, że 72 proc. Polek i Polaków obawia się ograniczenia dostępności niektórych produktów spożywczych w najbliższych 10 latach. Jednocześnie 62 proc. uważa, że państwo za mało wspiera krajowych producentów żywności.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama