– W prawie 70-letniej historii medalu nie było tak wielkiej opieszałości i zaniedbań ze strony prezydenta – powiedziała cytowana na stronie rządowej ministra Marzena Okła-Drewnowicz, pełnomocniczka rządu ds. polityki senioralnej.
Medal za Długoletnie Pożycie Małżeńskie został ustanowiony w 1960 roku i jest nadawany osobom, które przeżyły 50 lat w jednym związku małżeńskim. Procedura zaczyna się zwykle w urzędzie stanu cywilnego. Wnioski są przekazywana wojewodom, a później trafiają do Kancelarii Prezydenta.
Zaledwie 1 procent wszystkich spraw
Od 6 sierpnia 2025 r. – jak podaje strona gov.pl – do Kancelarii Prezydenta wpłynęły 79 394 wnioski o nadanie medalu. W tym czasie Prezydent RP rozpatrzył zaledwie 924 wnioski, czyli około 1 proc. wszystkich spraw skierowanych do rozpatrzenia.
– To oznacza, że rozpatrzenie wszystkich w tym tempie trwałoby 100 lat. Takiej sytuacji rzeczywiście nie mieliśmy nigdy w historii – powiedział minister Jan Grabiec, szef KPRM, podczas konferencji prasowej.
I dodał: – Wiele z tych par może nie doczekać w zdrowiu do momentu odbioru medalu. Uzasadnienie ze strony Kancelarii Prezydenta – mówi, że po prostu spłynęło wiele wniosków i nie są w stanie tego obrobić.
To obowiązek, a nie przywilej
Według Kancelarii Prezydenta – czytamy na gov.pl – nadawanie odznaczeń jest prerogatywą głowy państwa i to prezydent decyduje o tym, komu chce, a komu nie chce ich przyznać.
– Prerogatywa prezydenta nie jest królewskim przywilejem, tylko obowiązkiem, z którego należy się wywiązać – odpowiada Jan Grabiec.
I podkreśla, że to prezydent nadaje ordery i odznaczenia. Decyzja w sprawie nadania Medalu za Długoletnie Pożycie Małżeńskie należy więc do niego i to on ponosi pełną odpowiedzialność za tempo rozpatrywania wniosków.
Ważny symbol uznania i szacunku ze strony państwa
Wielomiesięczna zwłoka w rozpatrywaniu wniosków uderza przede wszystkim w seniorki, seniorów i ich rodziny – przypomina z kolei Marzena Okła-Drewnowicz. Bo Medal za Długoletnie Pożycie Małżeńskie jest dla nich ważnym symbolem uznania i szacunku ze strony państwa za wspólnie przeżyte lata.
– To jest sytuacja bardzo przykra dla około 160 tysięcy osób. Dla naszych mam, ojców, babć, dziadków, czasami prababć i pradziadków, bo te osoby czekają na tę jedną chwilę, żeby móc w gronie rodziny, najbliższych cieszyć się celebrowaniem 50 lat przeżytych ze sobą – podsumowała Marzena Okła-Drewnowicz.

Napisz komentarz
Komentarze