„Człowiek człowiekowi wilkiem”, „wilk w owczej skórze”, „wilczy apetyt” czy „wilczy bilet” – to kilka dobrze znanych powiedzeń, które Ministerstwo Klimatu i Środowiska postanowiło zinterpretować na nowo. Na profilu resortu pojawiła się seria grafik z hasłem #WłączamyDobryKlimat, w której MKiŚ pyta: „Czy wilk naprawdę taki straszny, jak go malują?”.
Na jednej z grafik przy powiedzeniu „człowiek człowiekowi wilkiem” zaznaczono, że takie sformułowanie obarcza wilki odpowiedzialnością za ludzkie zachowania. Na innej – przy zwrocie „wilk w owczej skórze” – resort przekonuje, że utrwala on stereotyp, zgodnie z którym wilk zawsze ma złe intencje.
Edukacja czy przesada?
W założeniu przekaz miał być edukacyjny. Resort próbuje pokazać, że wilk przez lata funkcjonował w kulturze jako symbol zagrożenia, podstępu i okrucieństwa, choć współczesna wiedza przyrodnicza przedstawia go znacznie bardziej złożenie. Problem w tym, że forma komunikatu okazała się dla wielu internautów łatwa do obśmiania.
Hasło „czego nie mówić?” zostało odebrane nie jako zachęta do refleksji, ale jako próba poprawiania języka. Krytycy zwracają uwagę, że przysłowia są metaforami, a nie opisem biologii wilka. Innymi słowy: większość osób mówiących „wilczy apetyt” nie prowadzi przecież debaty o relacji drapieżnika z jedzeniem.
Wilk w centrum sporu o dezinformację
Akcja nie pojawiła się jednak w próżni. Kilka dni wcześniej MKiŚ informowało o problemie fake newsów dotyczących wilków i niedźwiedzi. Resort wskazywał, że w sieci krążą emocjonalne narracje o rzekomej utracie lęku przed człowiekiem, masowych szkodach w gospodarstwach i zagrożeniu dla mieszkańców. Według przedstawicieli ministerstwa taki język może nakręcać strach i prowadzić do postulatów radykalnych działań wobec drapieżników.
W tym kontekście grafiki o przysłowiach można więc czytać jako element szerszej komunikacji: mniej sensacji, więcej wiedzy o przyrodzie. Tyle że tym razem sam pomysł przykrył przekaz. Zamiast rozmowy o realnych konfliktach człowieka z dużymi drapieżnikami, w centrum dyskusji znalazło się pytanie, czy ministerstwo naprawdę chce walczyć z polskimi powiedzeniami?
Dobry cel, ryzykowna forma?
MKiŚ poruszyło temat, który faktycznie jest ważny. Wokół wilków narosło wiele mitów, a sensacyjne wpisy i niesprawdzone nagrania potrafią szybko rozpalić emocje.
Z drugiej strony komunikacja publiczna wymaga wyczucia. Gdy urzędowy profil zaczyna od „czego nie mówić?”, łatwo wywołać wrażenie, że państwo zajmuje się pilnowaniem przysłów. Efekt? Wilk miał zostać odczarowany, ale sam post stał się internetowym tematem dnia.

Napisz komentarz
Komentarze