Choć wizja „uwolnienia” Abisynii brzmi obiecująco, realizacja projektu przypomina bieg z przeszkodami – od biurokratycznej walki z definicją „odpadu” po ogromne koszty logistyczne.
O planach miasta poinformował prezydent Tczewa, Łukasz Brządkowski. To przełomowa decyzja, bo przez lata betonowe i piaszczyste umocnienia były traktowane jako nienaruszalna bariera.
Częściowo planujemy rozpocząć rozbiórkę wałów.
– Łukasz Brządkowski, prezydent Tczewa
Celem jest przywrócenie nadrzecznej tożsamości miasta i stworzenie przestrzeni przyjaznej mieszkańcom.
Piasek pod nadzorem paragrafów
Choć z technicznego punktu widzenia rozbiórka wału wydaje się prostym zadaniem dla ciężkiego sprzętu, w rzeczywistości jest to skomplikowana operacja prawno-środowiskowa. Głównym problemem nie jest brak chęci, lecz status materiału, z którego usypano umocnienia.
Jak przyznaje prezydent Brządkowski, logistyka prac musi zostać ściśle powiązana z zagospodarowaniem wydobytego surowca.
To musi być wszystko powiązane bardziej z zagospodarowaniem tego piasku, bo to jest traktowane jako odpad.
– Łukasz Brządkowski, prezydent Tczewa
To urzędniczy paradoks: piasek, który latami służył bezpieczeństwu miasta, w momencie demontażu staje się odpadem, co wymusza kosztowne i żmudne procedury jego ponownego przetworzenia. Docelowo materiał ma zostać wykorzystany do zasypania kwatery K2 na tczewskim wysypisku śmieci. Jak poinformował prezydent będzie to możliwe najprawdopodobniej w przyszłym roku.
„Uwolnić Abisynię” – plan z wysoką ceną
Władze wyznaczyły już obszar, który jako pierwszy ma przejść metamorfozę. Chodzi o teren popularnie nazywany Abisynią.
Na razie będziemy myśleli, żeby uwolnić trochę Abisynię, powiedzmy, od terenu ZUKu do terenu ulicy właśnie okrętowej.
– Łukasz Brządkowski, prezydent Tczewa
"Uwolnienie” nabrzeża ma być procesem ewolucyjnym, który połączy tereny Zakładu Usług Komunalnych z okolicami ulicy Okrętowej.
Mieszkańcy Tczewa muszą się jednak uzbroić w cierpliwość. Prezydent studzi nadmierny optymizm, podkreślając, że otwarcie miasta na Wisłę to inwestycja wymagająca gigantycznych nakładów.
To wymaga naprawdę bardzo solidnych przygotowania i prac, bo to są też duże koszty.
– Łukasz Brządkowski, prezydent Tczewa
Dziś tczewska Abisynia stoi przed szansą na drugie życie. Czy miastu uda się pokonać biurokrację i sfinansować demontaż piaszczystej bariery? Na razie pewne jest jedno: Wisła w Tczewie powoli przestaje być tylko zagrożeniem, a zaczyna być traktowana jako największy atut miasta.


Napisz komentarz
Komentarze