Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 27 sierpnia 2026 03:50
Reklama

Jeździ jak motocykl, wygląda jak rower. Rząd chce to ukrócić

"Elektryczne potwory” mogą zniknąć z polskich ulic. Rząd chce zaostrzyć przepisy i skuteczniej kontrolować mocne hulajnogi oraz rowery elektryczne.
Jeździ jak motocykl, wygląda jak rower. Rząd chce to ukrócić

Źródło: Freepik

 

Wyglądają jak zwykłe jednoślady, ale ich parametry bardziej przypominają motorowery czy motocykle. Są problemem, bo coraz mocniejsze urządzenia elektryczne można kupić bez większego problemu w internecie. 

 

Planowane zmiany mają uporządkować rynek 

 

Na pierwszy rzut oka wyglądają jak rowery albo hulajnogi, ale potrafią rozwijać prędkości znacznie przekraczające limity przewidziane dla tych kategorii pojazdów. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapowiedział zmiany, które mają uporządkować ten rynek.

 

To jest prawdziwy problem. 

- Dariusz Klimczak, minister infrastruktury

 

Chodzi nie tylko o osoby, które korzystają z takich urządzeń, ale również o importerów i sprzedawców oferujących je w Polsce.

 

Koniec z hulajnogą, która jedzie jak motocykl?

 

Obecne przepisy jasno określają, jakie parametry powinien mieć rower elektryczny. Jego pomocniczy napęd może mieć maksymalnie 250 W mocy znamionowej ciągłej, a wspomaganie powinno przestać działać po przekroczeniu 25 km/h. W przypadku hulajnogi elektrycznej maksymalna dopuszczalna prędkość wynosi 20 km/h.

Na rynku można jednak znaleźć urządzenia, które znacznie przekraczają te wartości. Część z nich można dodatkowo odblokować, zmieniając ustawienia sterownika albo stosując inne rozwiązania zwiększające prędkość.

I właśnie z takimi „elektrycznymi potworami” rząd chce zrobić porządek.

Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad zmianami w przepisach dotyczących homologacji i warunków technicznych pojazdów. Jednym z najważniejszych elementów ma być zwiększenie uprawnień Transportowego Dozoru Technicznego. TDT będzie mógł skuteczniej kontrolować urządzenia oraz części trafiające na polski rynek, również te oferowane w internecie.

W przypadku stwierdzenia niezgodności z przepisami możliwe ma być wycofanie takich produktów z rynku. Odpowiedzialność ma również ponosić sprzedawca lub importer, który wprowadzi do obrotu urządzenie niespełniające określonych wymogów.

 

Policja będzie mogła sprawdzić, co naprawdę potrafi hulajnoga

 

Jednym z problemów podczas kontroli jest ustalenie rzeczywistych parametrów pojazdu. Producent może deklarować określoną prędkość czy moc, a użytkownik może później zmienić ustawienia urządzenia.

Dlatego planowane jest – jak podaje Interia Biznes – wyposażenie policji w specjalne hamownie pozwalające sprawdzić parametry kontrolowanego jednośladu. Szersze kompetencje w tym zakresie mają otrzymać także strażnicy miejscy.

To może oznaczać koniec sytuacji, w której urządzenie z wyglądu przypomina zwykłą hulajnogę, ale w rzeczywistości jest zdolne do rozwijania prędkości charakterystycznych dla znacznie cięższych pojazdów.

 

"Rower” może okazać się motorowerem

 

Dla właściciela takiego pojazdu sprawa może mieć poważne konsekwencje.

Jeżeli urządzenie nie spełnia ustawowej definicji roweru czy hulajnogi elektrycznej, nie oznacza to, że automatycznie można nim jeździć tak jak zwykłym jednośladem. W zależności od jego parametrów może zostać zakwalifikowane jako inna kategoria pojazdu, między innymi motorower.

A wtedy pojawiają się zupełnie inne wymagania. W grę może wchodzić obowiązek rejestracji, posiadania ubezpieczenia OC, badania technicznego czy odpowiednich uprawnień do kierowania.

To szczególnie ważna informacja dla osób kupujących mocne rowery elektryczne w internecie. Sama nazwa produktu użyta przez sprzedawcę nie przesądza bowiem o tym, jak pojazd jest traktowany przez przepisy.

 

Liczba wypadków rośnie

 

Rząd ma jeszcze jeden mocny argument. Są nim statystyki dotyczące bezpieczeństwa.

W 2025 roku użytkownicy hulajnóg elektrycznych uczestniczyli w 1158 wypadkach. Zginęło w nich 11 osób, a 1055 zostało rannych. W porównaniu z 2024 rokiem liczba wypadków zwiększyła się aż o 54 proc.

Jeszcze bardziej niepokojące są najnowsze dane. W pierwszych siedmiu miesiącach 2026 roku policja odnotowała już 828 wypadków z udziałem użytkowników hulajnóg elektrycznych. Rok wcześniej w tym samym okresie było ich 702. Liczba ofiar śmiertelnych wzrosła z pięciu do 11, a rannych – z 638 do 745.

Problem dotyczy również bardzo młodych użytkowników. W 2025 roku w wypadkach z udziałem hulajnóg elektrycznych uczestniczyły m.in. 243 osoby w wieku od 7 do 14 lat.

 

Zmiany już się zaczęły

 

To nie jest pierwsza próba zaostrzenia zasad dotyczących elektrycznych jednośladów. W 2026 roku wprowadzono już kolejne ograniczenia.

Od 3 marca osoby poniżej 13 roku życia nie mogą samodzielnie korzystać z e-hulajnóg i urządzeń transportu osobistego na drogach publicznych. Z kolei od 3 czerwca osoby poniżej 16 lat muszą podczas jazdy rowerem, rowerem elektrycznym, hulajnogą elektryczną i UTO korzystać z kasku ochronnego.

Teraz państwo chce pójść krok dalej i przede wszystkim uporządkować sam rynek urządzeń.

Nie chodzi więc o zakaz zwykłych rowerów elektrycznych czy hulajnóg. Celem mają być pojazdy, które dzięki wysokiej mocy, dużej prędkości albo możliwości łatwego usunięcia ograniczeń faktycznie wykraczają poza kategorię, do której są przypisywane.

Resort infrastruktury zapowiada, że nowe rozwiązania mogą wejść w życie wiosną 2027 roku. Jeśli tak się stanie, importerzy i sprzedawcy mocnych elektrycznych jednośladów będą musieli znacznie dokładniej sprawdzać, co właściwie wprowadzają na polski rynek.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama