Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
środa, 2 września 2026 05:47
Reklama

Gigantyczny wyciek może skończyć się falą pozwów. Zaczyna się walka o pieniądze

Dane medyczne milionów Polaków trafiły w ręce cyberprzestępców. Teraz ofiary tej kradzieży pytają o odszkodowania. Prawnicy nie wykluczają pozwów zbiorowych.
Gigantyczny wyciek może skończyć się falą pozwów. Zaczyna się walka o pieniądze

Autor: Freepik

 

Najpierw był gigantyczny wyciek danych. Teraz może rozpocząć się walka o pieniądze. Do prawników – jak podaje WP Finanse – zgłaszają się już osoby zainteresowane odszkodowaniami po cyberataku na platformę medyczną MyDr. 

 

Co mogli przejąć cyberoszuści?

 

W sierpniu 2026 r. ujawniono, że z MyDr mogły wyciec dane nawet 19 mln Polaków. Platforma należy do firmy Docplanner i służy placówkom medycznym m.in. do prowadzenia elektronicznej dokumentacji. Korzysta z niej kilkanaście tysięcy placówek.

 

Wśród przejętych informacji znalazły się m.in. numery PESEL, dokumentacja medyczna oraz historie recept. Nie oznacza to jednak, że w przypadku każdego pacjenta przestępcy zdobyli taki sam, pełny zestaw informacji. 

 

Pierwsi poszkodowani pytają o pieniądze

 

Teraz sprawa wchodzi w kolejny etap. – Spływają do nas już pierwsze zapytania dotyczące pozwów o odszkodowania w związku z wyciekiem danych – mówi WP Finanse Jarosław Chałas, partner zarządzający Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy. 

 

Podstawą do dochodzenia pieniędzy może być art. 82 RODO. Jak tłumaczy prof. Joanna Studzińska z Akademii Leona Koźmińskiego, nie wystarczy jednak sam fakt, że dane wyciekły. Poszkodowany musi wykazać naruszenie przepisów, powstanie szkody lub krzywdy oraz związek między naruszeniem a jego konsekwencjami.

 

Nie trzeba stracić pieniędzy

 

Co ważne, szkoda nie musi oznaczać wyłącznie wyłudzonego kredytu czy pieniędzy skradzionych z konta. WP Finanse wskazuje, powołując się na orzecznictwo TSUE, że szkodą niemajątkową może być również silny niepokój, stres czy obawa przed wykorzystaniem danych.

 

Trzeba jednak przekonać sąd, że takie konsekwencje rzeczywiście wystąpiły.

 

A ile można dostać? W przywołanych przez WP Finanse polskich wyrokach pojawiały się kwoty 1 tys. i 1,5 tys. zł. W jednej ze spraw zasądzono 10 tys. zł, ale ujawnienie danych doprowadziło tam do konkretnych dalszych konsekwencji. Jarosław Chałas ocenia, że odszkodowania w takich przypadkach mogą wynosić od 5 do 20 tys. złotych.

 

Czy będą pozwy zbiorowe?

 

Przy skali wycieku obejmującej potencjalnie miliony osób prawnik nie wyklucza pozwu zbiorowego. W takim przypadku koszty sądowe przypadające na jednego poszkodowanego byłyby znacznie mniej odczuwalne.

 

Na razie mowa jednak dopiero o pierwszych zapytaniach kierowanych do prawników. Nie ma więc jeszcze fali pozwów. Czy rzeczywiście do niej dojdzie, pokażą najbliższe miesiące.

 

Osoby, które chcą sprawdzić, czy ich PESEL znalazł się w bazie objętej cyberatakiem na MyDr, mogą zrobić to w rządowym serwisie Bezpieczne Dane.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama