Poskromić swoje emocje, by uruchomić cudze. Z Iwoną Chmielewską o wystawie w Sztuce Wyboru, "Włókniarkach" i... królu Maciusiu

  • 5.04.2018, 10:20 (aktualizacja 07.04.2018 21:38)
  • Marta Irzyk
Poskromić swoje emocje, by uruchomić cudze. Z Iwoną Chmielewską o wystawie w Sztuce Wyboru, "Włókniarkach" i... królu Maciusiu fot. Daria Szczygieł
Podziel się:
Oceń:
Książka musi zapraszać czytelnika, by się w niej rozgościł; powinna być pełna swoistej pustki - mówi Iwona Chmielewska, laureatka ilustratorskiego Oscara, autorka nagradzanych na całym świecie picturebooków - książek obrazkowych. Artystka spotkała się z czytelnikami podczas Gdańskich Targów Książki, a do 16 kwietnia w Galerii Sztuka Wyboru w Gdańsku można oglądać oryginały prac pochodzących z książek "Obie", "Na wysokiej górze", "Czarownica", "Królestwo dziewczynki", "Baśnie. Śpiew Syreny" oraz z nieopublikowanej dotychczas książki "Włókniarki. O tkaninach najbliższych".

 

Rozmowa z Iwoną Chmielewską wyemitowana w Bibliofonii 29 marca:

Marta Irzyk: W Sztuce Wyboru odbył się wernisaż oryginałów pani prac. Jak wrażenia po spotkaniu z trójmiejskimi odbiorcami?

Iwona Chmielewska: Bardzo dobre. Cieszę się, że mogłam pokazać oryginały, bo rzadko to robię. Przeważnie pokazuję swoje prace w książkach. Tutaj odbiorcy mieli okazję zobaczyć, że rzeczywiście pracuję analogowo, a nie przy pomocy komputera. Moje prace mają swoją strukturę, grubość, faktury. Tego wszystkiego można nawet dotknąć - niektóre z nich nie mają szyb. Chciałabym także podkreślić, że jestem bardzo szczęśliwa i podziękować organizatorom zarówno Gdańskich Targów Książki, jak i wystawy w Sztuce Wyboru. Te targi rzeczywiście są wyjątkowe. Uczestniczę w wielu takich imprezach, nie tylko w Polsce, i sądzę, że te targi mają wielki potencjał. Cieszę się, że są tak tłumnie odwiedzane. Gratuluję i dziękuję pani Magdzie Kalisz za zaproszenie.

Iwona Chmielewska tworząca dedykację (fot. Daria Szczygieł)

Pani prace to tekst i obraz, ale również materiał, faktura - czy któryś z tych czynników jest szczególnie ważny lub trudny, czy można rozpatrywać je tylko łącznie?

I.Ch.: Staram się tak komponować prace, by łączyć różne techniki i budować w ten sposób napięcie. Kiedy połączymy coś codziennego z czymś niezwykłym, wyobrażonym, to powstaje szczególne napięcie, mam nadzieję, będące źródłem emocji. 

W pani najnowszej książce faktura będzie odgrywać szczególną rolę. Podczas spotkania na Gdańskich Targach Książki uchyliła pani rąbka tajemnicy.

I.Ch.: Dosłownie - rąbka, bo chodzi o rąbki chusteczek, starych tkanin użytych w książce. To rodzaj katalogu tkanin. Książka będzie nosić tytuł „Włókniarki. O tkaninach najbliższych” i będzie poświęcona łódzkim włókniarkom, pokazanym przez życie jednostkowe, życie mojej babci, Huldy, która była łódzką tkaczką.

Mamy w Łodzi aleję Włókniarzy, czas na aleję Włókniarek? 

I.Chm.: Dostrzegłam, że włókniarki są nieco zaniedbane, rzeczywiście raczej mówi się o włókniarzach. A wiemy, że większość osób pracujących w przemyśle włókienniczym, to były kobiety. To ich ciężkiej pracy chciałam poświęcić tę książkę. 

Wystawa prac Iwony Chmielewskiej w Galerii Sztuka Wyboru (fot. Daria Szczygieł)

Widać już, że ta pani książka, zresztą jak każda, będzie pełna emocji. To często są emocje bardzo intymne, mimo że wywoływane delikatnymi środkami. Czy przy tworzeniu książek pani emocje są równie duże? Czy trudno je poskromić?

I.Chm.: Uważam, że zadaniem autora jest właśnie poskromienie emocji, by odbiorca nie wiedział, jak autor cierpiał lub w inny sposób przeżywał swoją pracę. Kiedy wykonawca koncertu chopinowskiego pokazuje emocje na twarzy, mnie trudniej jest słuchać, rozpraszam się jego emocjami. Staram się być neutralnym obserwatorem. Chcę budować esencjonalne światy, które emocje wywołują, nie może tam być widać moich emocji. 

Oddanie pola interpretacji odbiorcy, by jego emocje były na pierwszym miejscu. 

I.Chm.: Tak, właśnie. Każdy z odbiorców jest innym człowiekiem, z innymi doświadczeniami, dlatego to tym bardziej trudne. Moim zadaniem jest tak spreparować książkę, by była otwarta: pełna „powietrza”, pewnego rodzaju pustki; by ludzie z różnymi przeżyciami poczuli się w niej gościnnie. Mojemu odbiorcy chcę przygotować teren tak, by zechciał tam uruchomić swoje emocje. 

Jeszcze kilka lat temu rozmowy z panią zaczynały się od tematu Korei i tego, jak bardzo jest pani popularna na całym świecie. Na szczęście to się zmieniło, teraz jest pani doceniana również w Polsce. 

I.Chm.: Bardzo się z tego cieszę, bo czuję, jakbym stanęła teraz na drugiej nodze, której brakowało. Czułam się trochę niestabilnie, tak silnie stojąc na koreańskiej nodze. Nie miałam podparcia w Polsce - to się zmieniło i jest dla mnie źródłem radości, że mam swoich odbiorców także tutaj. Zaskoczyło mnie, że dość tłumnie przychodzą na spotkania, także tutaj, w Gdańsku. 

Fragment pracy z książki Iwony Chmielewskiej pt. "Królestwo dziewczynki"

Już kilka lat minęło od ilustratorskiego Oscara, ale nie mogę nie zapytać - czy to w jakimś sensie jest już zamknięty rozdział, czy ta nagroda wciąż oddziałuje na pani życie i pracę? 

I.Chm.: Nie jest zamknięty, ale również nie oddziałuje. Może to złe słowo, ale chyba już przyzwyczaiłam się do tych nagród [Złote Jabłko na Biennale Ilustracji w Bratysławie za "Thinking ABC” oraz ilustratorski Oscar, czyli Bologna Ragazzi Award za  „Oczy" - red.]. Najważniejsze jest dla mnie to, co aktualnie robię i co planuję, nie rozpamiętuję, jaka jestem wspaniała i super (śmiech).

Mówiłyśmy już trochę o pani planach - „Włókniarkach”. Nad czym jeszcze obecnie pani pracuje?

I.Chm.: W tym roku prawdopodobnie dojdzie do wydania książki, która będzie towarzyszyła wystawie „W Polsce króla Maciusia” w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie. Na tę wystawę przygotowałam dwanaście ilustracji o rządzeniu krajem; to wybór z książki Janusza Korczaka „Król Maciuś pierwszy”. W planie mam także kolejną autorską książkę, która najpierw zostanie wydana w Korei, ale publikacją jest już zainteresowane także polskie wydawnictwo.

Książka o królu Maciusiu będzie skierowana do dzieci czy do dorosłych? Zarówno miejsce - POLIN - jak i postać króla Maciusia nie są jednoznaczne, dają duże możliwości dotarcia do odbiorcy. 

I.Chm.: Król Maciuś jako postać trochę tragiczna - dziecko, na barki którego położono zadania, które go przerastały. Świat dorosłych dramatycznie wkroczył w jego życie i okazał się okrutnym - to temat mojej interpretacji tej historii. 

 

"Niedopowiedzenia" - wystawa oryginalnych prac Iwony Chmielewskiej - towarzyszy Gdańskim Targom Książki

Galeria Sztuka Wyboru | ul. Słowackiego 19, Gdańsk, do 16 kwietnia, wstęp bezpłatny

Marta Irzyk

Zdjęcia (2)

  • TAGI:

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.radiotczew.pl. Telkab Sp. z o.o. z siedzibą w Tczewie, ul. Jagiellońska 55 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
gdanszczanka
gdanszczanka 6.04.2018, 12:53
Piękne prace

Pozostałe