W fazie zasadniczej obie drużyny szły łeb w łeb. Ostatecznie to Ostrowianie zajęli trzecie miejsce, zdobywając 49 punktów (Wybrzeże 48). Szansa na rewanż nadeszła w bezpośrednim pojedynku o brązowy medal Orlen Superligi. Piłkarze z Trójmiasta w play-offach zostawili w tyle Chrobry Głogów. Ćwierćfinałowy dwumecz zakończył się zwycięstwem ekipy trenera Patryka Rombla 69:59. Ostrovia w 1/4 wyeliminowała inny klub z Pomorza - Energę Bank PPBS MMTS Kwidzyn. W meczach decydujących o awansie do wielkiego finału i Wybrzeże, i biało-czerwoni byli bez szans z (kolejno) Orlen Wisłą Płock i Industrią Kielce.
Pierwsze starcie o brąz w Ostrowie zakończyło się zwycięstwem zawodników znad morza po rzutach karnych (w regulaminowym czasie było 28:28). Drugie zwycięstwo w Ergo Arenie oznaczało pierwsze od ćwierćwiecza podium dla gdańskiego klubu.
Ostatnia siódemka Papiny
Ponad 7 tysięcy osób (co jest rekordem ilości widzów podczas pojedynczego meczu Superligi) oglądało początkowy dublet Mikołaja Czaplińskiego. Gospodarze znakomicie rozpoczęli mecz. Kolejne trafienia Tomasza Gębali i Filipa Michałowicza dawały już sporą przewagę punktową w obliczu świetnej dyspozycji Mateusza Zembrzyckiego. Golkiper Wybrzeża po pierwszej połowie mógł pochwalić się 48-procentową skutecznością obron. W 13. minucie kontrę wykończył Michałowicz, dzięki czemu na tablicy wyników widniało 9:4. Pięć bramek różnicy spowodowało, że Kim Rasmussen poprosił o czas na rozmowę ze swoimi zawodnikami. Interwencja duńskiego szkoleniowca przyniosła efekty. Ostrovia zaczęła odrabiać straty, mimo dwuminutowej kary dla Roberta Kamyszka. W 15. minucie po bramce Ivana Burzaka było 7:9. W kryzysowym momencie kluczowy okazał się odbiór piłki podczas rozgrywania ataku gości. Przechwyconą piłkę do pustej bramki rzucił z połowy parkietu Mikołaj Czapliński. Wybrzeże odskoczyło na 11:7 po indywidualnej akcji Jakuba Będzikowskiego.
Gdy wydawało się, że szczypiorniści z Trójmiasta wrócili na zwycięskie tory, na ławkę kar odesłany został przez sędziów Gębala. W osłabieniu szwankowała skuteczność gdańskiej ofensywy. Nieszczelna defensywa doprowadziła do szybko zdobytych bramek Ostrowian. Znów po trafieniu Burzaka goście tracili już tylko dwa punkty. Przy stanie 11:9 czas wziął Patryk Rombel. Pauza nie pomogła natychmiastowo. Obie drużyny miały duże problemy z forsowaniem defensywy rywali. Dopiero w 23. minucie niemoc przerwał Tomasz Gębala. Jeszcze przed syreną oznaczającą przerwę dwa rzuty karne wykorzystał odchodzący po sezonie z Wybrzeża Maciej Papina. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 16:12.

Druga część rozpoczęła się od bramki Kamila Adamskiego. Chwilę później Papina w podał niecelnie w aut. Zawodnicy z Wielkopolski wywalczyli rzut karny, którego na celne trafienie zamienił Adamski. Na domiar złego kolejne dwie minuty dostał Gębala. Wybrzeże znów popełniło błąd w rozegraniu, co skończyło się przechwytem i rzutem na pusta bramkę Roberta Kamyszka. Zaniepokojenie fani z Pomorza widzieli na tablicy minimalną już przewagę gospodarzy 16:15. Sprawy w swoje ręce wziął jednak Maciej Papina, który dwukrotnie pokonał Kacpra Ligarzewskiego. Szybkie rozegranie wykończył z lewego skrzydła Czapliński. Reprezentant Polski wykorzystał także chwilę później rzut karny, dzięki czemu w 38. minucie piłkarze znad morza znów odskoczyli rywalom (20:15). Swoje trzy grosze dorzucali coraz częściej bramkarze. Kornel Poźniak i Zembrzycki interweniowali skuteczne także dlatego, że coraz lepiej zaczęła funkcjonować obrona Wybrzeża. Po trafieniach Wiktora Tomczaka i znów Papiny Gdańszczanie mieli siedmiobramkową przewagę (22:15).
Po karze Filipa Michałowicza to znowu zaczęła topnieć. Zembrzyckiego pokonywali Adamski, Burzak i Patryk Krok (22:18). Tak duży margines błędu pozwolił jednak zachować spokój Gdańszczanom. Reszta spotkania toczył się cios za cios. Na pięć minut przed końcem było 28:24. Ważnym momentem była czerwona kartka dla Kamyszewa za uderzenie w twarz Papiny. Od tamtej pory Ostrovia nie potrafiła wypracować sobie dogodnych sytuacji. Wyjątki bronił Zembrzycki. Ligarzewski natomiast musiał wyciągać piłkę z siatki po rzutach Gębali, Ionuta Stanescu, Michała Pereta, Rafała Stępnia i Marcina Pelplińskiego. Wybrzeże zwyciężyło 33:24.
MVP spotkania wybrano Mateusza Zembrzyckiego, który zanotował ostatecznie 43-procentową skuteczność obron. Najlepszym strzelcem klubu z Pomorza był żegnający się z trójmiejską publicznością Papina - autor 7 bramek. Przyszłość wychowanka Cartusii Kartuzy nie jest znana. Wiadomy natomiast jest los pozostałych dwóch obrotowych, którzy odejdą z klubu po sezonie. Damian Domagała zagra w sezonie 2026/2027 w słowackim Tatranie Preszów, z kolei doświadczony Michał Peret w Jezioraku Iława. To oznacza, że w za parę miesięcy możemy go zobaczyć w hali Powiatowego Centrum Sportu w Tczewie przy okazji meczów z Samborem.
"Wielka duma, wielkie szczęście, wielka radość"
39-latek znany jest kibicom pomorskiego handballu. W barwach MMTS-u Kwidzyn zdobył cztery medale mistrzostw Polski, w tym srebro z sezonu 2009/2010. Rok wcześniej z czerwono-czarnymi stanął na najniższym stopniu ligowego podium. Dokonał tego wraz ze swoim obecnym trenerem - Patrykiem Romblem (wówczas lewoskrzydłowym). Brązowy krążek na szyi Pereta to więc nie pierwszyzna. Jednak, jak sam mówi, ten najnowszy ma dla niego szczególną wartość.
W największych marzeniach nie spodziewałem się, że moje zakończenie z Superligą [...] będzie tak wyglądać. Przepiękna hala, bardzo dużo kibiców, moi bliscy, rodzina, przyjaciele. Na koniec meczu piąty medal ląduje na mojej szyi. Odchodzę zdrowy, pełen emocji, pełen radości.
- opisywał po ceremonii medalowej obrotowy

W Ergo Arenie rozmawialiśmy także z Marcinem Peplińskim. Dla 20-latka to pierwszy tak duży sukces w seniorskiej karierze.
Tak naprawdę na początku tego sezonu nie mówiliśmy nigdy głośno o naszych celach. One były schowane za naszymi głowami, ale każdy po cichu pewnie miał z tyłu głowy, że ten medal zdobędziemy. Chcieliśmy jak nigdy dotąd. Dzisiaj naprawdę pokazaliśmy tym wynikiem, że ten medal nam się w tym sezonie jak najbardziej należał.
- opowiadał w emocjach Pepliński
Środkowy rozgrywający jest także pośrednio związany z Tczewem. Jego siostra - Paulina grała w tym sezonie na wypożyczeniu w barwach Sambora. Z kolei ojciec Marcina - Bartłomiej jest byłym szkoleniowcem żeńskiej drużyny z Grodu Sambora.
Poniżej pełne, krótkie rozmowy, które przeprowadziliśmy po ceremonii medalowej z Michałem Peretem...
... i Marcinem Peplińskim:
Europa na horyzoncie
Ekipa z Gdańska już szykuje się na walkę na trzech frontach w przyszłej kampanii. Do ligowych i pucharowych starć w Polsce dołączą występy w europejskich pucharach. Dzięki zajęciu trzeciego miejsca na krajowym podwórku, Wybrzeże zobaczymy także w Lidze Europy (to drugie pod względem prestiżu rozgrywki międzynarodowe na Starym Kontynencie). Dla klubu z Trójmiasta to debiut na tym poziomie po reaktywacji w 2010 roku.
Warto obserwować zbrojenia zespołu przed zbliżającym się sezonem. Kontrakt podpisali już rozgrywający Lukas Morkovsky (transfer z czeskiego HC Zubri) oraz obrotowy Patryk Walczak. Reprezentant Polski przeniesie się na Pomorze z chorwackiego RK Zagrzeb.


Napisz komentarz
Komentarze