Łódź z silnikiem to wygoda i frajda. Warto jednak wiedzieć, że jej wpływ na jezioro nie ogranicza się do „trochę hałasu”. To cztery odrębne oddziaływania, które nakładają się na siebie, a najsilniej uderzają w najwrażliwszą, płytką strefę przybrzeżną.
Po pierwsze: spaliny i paliwo prosto do wody
Starsze, gaźnikowe silniki dwusuwowe z uwagi na swoją konstrukcję potrafią oddawać do 20–30 proc. niespalonego paliwa wprost do wody (szacunki agencji EPA i CARB). Razem z nim do jeziora trafiają związki ropopochodne – lotne węglowodory aromatyczne (BTEX) oraz wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA), z naftalenem na czele. Te ostatnie są szczególnie groźne dla ikry i narybku: w badaniach stężenia WWA rzędu 0,7 µg/l wywoływały u ikry deformacje, uszkodzenia genetyczne i zwiększoną śmiertelność. Nowoczesne silniki czterosuwowe oddają do wody kilkakrotnie mniej paliwa. W Stanach Zjednoczonych klasyczne gaźnikowe silniki dwusuwowe praktycznie zniknęły z oferty producentów po wejściu w życie zaostrzonych norm emisji EPA w połowie pierwszej dekady XXI w.
Po drugie: podwodny hałas
Pod wodą dźwięk niesie się dalej i szybciej niż w powietrzu. Hałas silnika płoszy ptaki wodne i ssaki, zagłusza sygnały, którymi porozumiewają się ryby, wywołuje u zwierząt stres zaburzający żerowanie oraz rozród. To właśnie hałas jest głównym powodem, dla którego na wielu akwenach tworzy się „strefy ciszy”: ochrona walorów akustycznych to jednocześnie ochrona zwierząt, dla których warkot silnika jest realnym czynnikiem stresogennym.
Po trzecie i czwarte: fala i wzburzone osady
Fala wywołana przez łodzie bywa groźniejsza, niż się wydaje, bo jej energia rośnie w przybliżeniu z kwadratem wysokości – fala dwa razy wyższa niesie czterokrotnie większą siłę niszczącą. Uderzając w brzeg, podmywa go i wyrywa roślinność, a w płytkiej strefie wzbija osady denne. Rosnąca mętność ogranicza dostęp światła, utrudniając rozwój roślinności podwodnej, a wzburzone osady uwalniają zmagazynowany w nich fosfor (ten sam biogen, który napędza zakwity glonów i sinic oraz zwiększa deficyt tlenu). Falowanie i turbulencje zrywają z dna bezkręgowce, ograniczając bazę pokarmową ryb.
Jednymi z najbardziej wrażliwych siedlisk są łąki ramienicowe, czyli podwodne dywany ramienic, które rozwijają się wyłącznie w czystej, przejrzystej wodzie i pomagają utrzymywać stabilność ekologiczną jeziora. Są tak wrażliwe na zmętnienie i mechaniczne niszczenie, że stanowią jeden z najlepszych wskaźników dobrego stanu wody – i jeden z pierwszych, który znika pod presją ruchu motorowego.
Dlaczego powinno nas to interesować?
Bo skutki trwają dłużej niż nasz rejs. Mętna, uboższa w tlen woda z zakwitami glonów to gorsza jakość kąpieliska i mniej atrakcyjny akwen. Przetrzebione Ikra i narybek, najbardziej wrażliwe na ropopochodne i falowanie, przekładają się na spadek liczebności ryb w kolejnych sezonach, co odczują także wędkarze. A hałas, który jednym daje frajdę, innym odbiera to, po co przyjechali nad wodę: spokój.
Od lat obserwujemy dwa trendy – większe jednostki na wodzie i wzrost w sektorze jachtów motorowych. Tym ważniejsze jest, by korzystać z silników w rozsądny sposób – przestrzegać istniejących ograniczeń, uważać na innych, stosować efektywne i niskoemisyjne napędy, unikać pływania na pełnym gazie, zwłaszcza przy brzegu. Szanujmy naturę, często to ona nas przyciąga nad wodę. – Mateusz Hoffmann, koordynator Fundacji „Żeglarstwo jest eko” |
Skala i prawo: gdzie silnik spalinowy jest zakazany
Prawo już dziś chroni najcenniejsze akweny. Na wielu jeziorach obowiązują strefy ciszy, ustanawiane uchwałą rady powiatu na podstawie ustawy Prawo ochrony środowiska: zakazują najczęściej korzystania z silników spalinowych, dopuszczając jednocześnie do użytku silniki elektryczne. Osobno działa ustawa o ochronie przyrody, która w parkach narodowych i rezerwatach zakazuje używania łodzi motorowych poza wyznaczonymi szlakami: tak chronione są m.in. rezerwaty Jeziora Nidzkiego i Dobskiego czy jezioro Wigry.
Nie chodzi więc o odbieranie komukolwiek przyjemności z pływania, lecz o miejsce, prędkość i rodzaj napędu. Według danych z systemu Reja24, obecnie 75 proc. zarejestrowanych jednostek posiada głównie napęd mechaniczny, a liczba ta rośnie o 1 pp rocznie. Przy takiej skali ruch motorowy na najpopularniejszych akwenach może stanowić istotną i rosnącą presję na lokalne ekosystemy.
Co możemy zrobić?
- Sprawdźmy przed wypłynięciem, czy akwen nie jest objęty strefą ciszy lub ochroną prawną.
- Wybierajmy napęd elektryczny (dozwolony w większości stref ciszy), a na krótkich dystansach żagle lub wiosła.
- Nie pływajmy szybko blisko brzegu i w płytkiej strefie. Tam fala i śruba niszczą roślinność oraz wzbijają osady; przy brzegu utrzymujmy prędkość „bez fali”.
- Dbajmy o silnik i tankowanie, by paliwo i olej nie trafiły do wody; zamiast starego dwusuwu gaźnikowego wybierajmy czterosuw.
| Zasada na ten tydzień: silnik spalinowy zostawmy tam, gdzie prawo na niego pozwala, przy brzegu zwalniajmy, a gdy tylko można – wybierajmy napęd elektryczny, żagle lub wiosła. |
| „10 grzechów głównych nieświadomego turysty” (10GG) to ogólnopolska akcja edukacyjna czasopisma „Wodne Sprawy”. IV edycja, prowadzona pod hasłem „Twoje wakacje wpływają na wodę”, trwa od 16 czerwca do 24 sierpnia 2026 r. Przez dziesięć kolejnych tygodni, w każdy poniedziałek, publikowany jest materiał poświęcony jednemu z dziesięciu „grzechów” wpływających na rzeki, jeziora, Bałtyk i strefy brzegowe. Kampanii towarzyszą materiały prasowe, plakat oraz wakacyjny konkurs fotograficzny „Twoje wakacje wpływają na wodę”. Więcej: wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg. |


Napisz komentarz
Komentarze