Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
środa, 5 sierpnia 2026 22:35
Reklama

Grzech #7: śmieci na plaży. Jak plastik zostaje w wodzie na setki lat

Zapomniana butelka czy folia po kanapkach to nie tylko brzydki widok. Plastik nie znika – rozpada się w wodzie przez setki lat, rozdrabnia na mikroplastik i wędruje przez łańcuch pokarmowy różnych zwierząt, aż na nasz talerz. A spalany w ognisku uwalnia jedne z najgroźniejszych trucizn, jakie znamy. W siódmym tygodniu IV edycji ogólnopolskiej kampanii 10GG „Twoje wakacje wpływają na wodę” przypominamy prostą zasadę: nad wodą nie zostawiamy po sobie nic.
Grzech #7: śmieci na plaży. Jak plastik zostaje w wodzie na setki lat

Autor: Czasopismo "Wodne Sprawy"

 

Śmieć na plaży wydaje się problemem chwilowym – ktoś posprząta, fala zabierze, samo zniknie. Nic z tych rzeczy. To, co zostawimy na brzegu, w ogromnej większości trafia do wody i zostaje w niej znacznie dłużej niż my odpoczywamy nad jeziorem czy morzem.

 

70 proc. odpadów w Bałtyku to plastik – i sporo pochodzi od nas

 

Skala jest udokumentowana. Według danych Komisji Helsińskiej (HELCOM) około 70 proc. odpadów w Bałtyku stanowi plastik i jest to najczęściej znajdowana na plażach kategoria śmieci. Dobry stan środowiska osiąga się przy mniej niż 20 sztukach odpadów na 100 m plaży – tymczasem próg ten przekracza 11 z 16 ocenianych akwenów Bałtyku. Co istotne dla tematu kampanii, nawet około jednej trzeciej bałtyckich odpadów pochodzi z rekreacji i turystyki, a polskie wybrzeże zaliczane jest do najbardziej obciążonych presją turystyczną w Europie.

 

Plastik nie znika – rozpada się na mikroplastik

 

Tworzywa sztuczne praktycznie nie ulegają rozkładowi biologicznemu. Pod wpływem słońca, tlenu i falowania nie znikają, lecz rozpadają się na coraz mniejsze fragmenty – mikroplastik. Plastikowa butelka pozostaje w środowisku przez setki lat. Że problem jest realny także u nas, pokazują badania polskiego wybrzeża: w piasku plaż znaleziono od 118 do 1382 cząstek mikroplastiku na kilogram, a w wodzie przybrzeżnej od 0,6 do niemal 2,8 cząstki na litr. Mikroplastik jest połykany przez różne organizmy i wędruje w górę łańcucha pokarmowego – trafia do ciał ryb, a wraz z nimi do naszych.

 

Nigdy w ognisku! Spalony plastik to dioksyny i furany

 

Kuszące pozbycie się śmieci w ognisku jest jednym z najgorszych rozwiązań. Spalanie odpadów z tworzyw sztucznych w niskiej temperaturze może prowadzić do emisji dioksyn, furanów, wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych oraz metali ciężkich – związków rakotwórczych, trwałych w środowisku i kumulujących się w tkance tłuszczowej ryb, mięsie i nabiale. Szacuje się, że nawet 90 proc. dioksyn dociera do człowieka wraz z pożywieniem. Dlatego ognisko podlega dokładnie tym samym zasadom co domowy piec: palenie w nim odpadów jest zakazane.

 

Dlaczego powinno nas to interesować?

 

Bo płacimy za to podwójnie. Zwierzęta wodne plączą się w odpadach i połykają je, biorąc za pokarm, a mikroplastik i dioksyny wracają do nas w rybach. Do tego dochodzi zwykły, przyziemny koszt: zaśmiecona plaża to zepsuty wypoczynek dla wszystkich i realne wydatki dla gmin na sprzątanie. Czysty brzeg nie pojawia się znikąd – bierze się z tego, że każdy zabiera po sobie własne śmieci.




 

Mikro i nano-plastiki przyciągają równie kiepskie towarzystwo, co one same – szkodliwe i trwałe zanieczyszczenia organiczne, metale ciężkie oraz mikroorganizmy antybiotykooporne. Koncentrują się one na drobinach, włóknach i fragmentach tworzyw sztucznych, tworząc tzw. gorące punkty toksyczności, oraz sprzyjają rozwojowi mikroorganizmów chorobotwórczych. Dzięki swoim rozmiarom mikro-plastiki mogą być przenoszone wraz z silnym wiatrem oraz frontami atmosferycznymi na wiele setek kilometrów, poza zasięg obecności człowieka, stąd ich obecność na alpejskich szczytach czy w lodowcach Grenlandii. Niosą ze sobą te skoncentrowane zagrożenia. Nie jesteśmy w stanie w dzisiejszych czasach uniknąć kontaktu z mikro-plastikiem, jednak to od naszych codziennych decyzji i podejmowanych działań zależy, jak duże będzie narażenie na niego. Najnowsze badania naukowe ujawniają coraz większy wpływ środowiska na kształtowanie naszego zdrowia. Mikro-plastik stanowi niezwykle ważny element tego wpływu”.

                        

– Edyta Łaskawiec, wodna popularyzatorka nauki

                




Skala i prawo: to nie jest tylko kwestia estetyki

 

Prawo traktuje śmiecenie poważnie. Zaśmiecanie miejsc publicznych jest wykroczeniem z Kodeksu wykroczeń (art. 145), a osobny przepis chroni lasy (art. 162). Jeszcze surowiej traktowane jest spalanie odpadów: zgodnie z art. 191 ustawy o odpadach grozi za nie kara aresztu albo grzywny – w praktyce mandat do 500 zł, a przy skierowaniu sprawy do sądu grzywna nawet do 5000 zł. Brak kosza na śmieci w pobliżu niczego nie usprawiedliwia– wtedy po prostu zabieramy odpadki ze sobą.

A skala jest ogromna właśnie dlatego, że składa się z drobiazgów. Według danych GUS w 2025 r. mieszkańcy Polski odbyli 54,8 mln krajowych podróży turystycznych – jedna pozostawiona butelka pomnożona przez tę liczbę daje góry odpadów w najcenniejszych przyrodniczo miejscach.

Co możemy zrobić?

  • Wyrzucajmy śmieci wyłącznie do przeznaczonych do tego pojemników i  segregujmy je,
             
  • Jeśli w pobliżu nie ma kosza – zabierzmy śmieci ze sobą i wyrzućmy przy pierwszej okazji,
             
  • Nigdy nie palmy odpadów w ognisku – to nielegalne i trujące (dioksyny, furany, WWA),
             
  • Ograniczajmy zużycie plastiku jednorazowego: butelka wielorazowa, płócienna torba i mniej opakowań to mniej potencjalnych śmieci nad wodą.

     

Zasada na ten tydzień: nad wodą zostawiamy tylko ślady stóp – każdy śmieć zabieramy ze sobą, a odpadów nigdy nie palimy w ognisku.

                






 

 

Źródło: Czasopismo "Wodne Sprawy"

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama