Kierowcy, którzy planują tankowanie w najbliższych dniach, mogą odczuć wyraźną ulgę. Rząd zdecydował o przywróceniu programu Ceny Paliwa Niżej, co oznacza czasową obniżkę podatku VAT na paliwa z 23 do 8 proc.
Zmiany zaczną obowiązywać od poniedziałku 17 sierpnia.
Według zapowiedzi premiera Donalda Tuska ceny przy dystrybutorach powinny spaść o około 90 groszy do ponad 1 zł za litr. Ostateczna skala obniżek będzie zależała od rodzaju paliwa i polityki cenowej poszczególnych stacji.
Tańsze paliwo na koniec wakacji
Decyzję o przywróceniu części programu CPN premier ogłosił podczas czwartkowej (13 sierpnia) konferencji prasowej. Jak wyjaśnił, rząd chce w ten sposób pomóc milionom kierowców wracających z wakacyjnych wyjazdów oraz rodzinom przygotowującym się do rozpoczęcia nowego roku szkolnego.
Program ma obowiązywać od 17 do 31 sierpnia.
Rząd wraca także do cen maksymalnych
Powrót CPN nie ograniczy się wyłącznie do obniżenia podatku. Przywrócony zostanie również mechanizm maksymalnych cen paliw. Minister energii ma codziennie publikować informacje o dopuszczalnych cenach benzyny i diesla na stacjach.
Według rządu ma to zagwarantować, że korzyści wynikające z niższego VAT faktycznie trafią do kierowców, a nie zostaną zatrzymane przez koncerny paliwowe czy pośredników.
Ile można zaoszczędzić?
Dla przeciętnego kierowcy różnica może być odczuwalna. Jeśli cena paliwa spadnie o około 1 zł na litrze, zatankowanie 50-litrowego baku będzie tańsze nawet o 50 zł. W przypadku większych samochodów lub częstego tankowania oszczędności mogą być jeszcze wyższe.
Przy obecnych cenach benzyny Pb95 przekraczających 7 zł za litr oraz diesla kosztującego ponad 8 zł, zapowiadana obniżka oznaczałaby powrót do poziomów niewidzianych od kilku miesięcy.
Dla osób planujących dalsze podróże lub powrót z urlopu oznacza to prosty wybór. Jeśli nie ma takiej konieczności, tankowanie przed weekendem może okazać się mniej opłacalne niż kilka dni później.
To nie pierwszy raz
Program Ceny Paliwa Niżej funkcjonował już wiosną tego roku. Został uruchomiony pod koniec marca w odpowiedzi na gwałtowne wzrosty cen ropy na światowych rynkach. W jego ramach obniżono VAT na paliwa, zmniejszono akcyzę oraz wprowadzono możliwość ustalania cen maksymalnych.
Poszczególne elementy programu były jednak stopniowo wygaszane w czerwcu. Najpierw zakończono obowiązywanie obniżonej akcyzy, a następnie wraz z końcem miesiąca zniknęły niższy VAT i limity cenowe. Według danych resortu finansów pierwsza odsłona programu kosztowała budżet państwa około 4,7 mld zł.
Koszt dla budżetu sięgnie pół miliarda złotych
Tym razem interwencja ma być znacznie krótsza. Obniżka VAT będzie obowiązywać jedynie przez ostatnie dwa tygodnie sierpnia. Rząd szacuje, że koszt tego rozwiązania wyniesie około 495-500 mln zł.
Jak podkreśla Ministerstwo Finansów, decyzję uzasadnia sytuacja na światowych rynkach paliw oraz konieczność ograniczenia skutków wzrostu cen dla gospodarstw domowych.
Punkty widzenia
Powrót CPN ocenili w TVN24 dziennikarz ekonomiczny Maciej Samcik i publicysta ekonomiczny Kazimierz Krupa.
Maciej Samcik przyznał, że jego powrót przyjmuje z umiarkowanym entuzjazmem. Tak jak nie był zwolennikiem pierwszej edycji.
– Benzyna wciąż nie jest tak droga, jak była w 2022 roku. Policzyłem jakiś czas temu, że musiałaby kosztować 12,50 zł za litr, żeby było tak źle jak wtedy – powiedział.
Zwrócił też uwagę, że wysokie ceny mogą zachęcać konsumentów do wymiany samochodów na bardziej ekonomiczne.
– Ktoś, kto jeździ starym gratem, być może szybciej kupi samochód, który będzie bardziej ekonomiczny, będzie mniej palił i przy okazji będzie bezpieczniejszy – podsumował.
Entuzjastą CPN nie jest także Kazimierz Krupa. W jego ocenie powszechne dopłaty sprawiają, że – jak powiedział w TVN24 – z pomocy korzystają także osoby, które jej nie potrzebują.
– Jeździłem ostatnio Mercedesem klasy G. Pali 20 litrów na 100 kilometrów. Dlaczego zatem emerytka ma dokładać mi do benzyny? To jest rozrzucanie pieniędzy z helikoptera, klasyka gatunku – ocenił Kazimierz Krupa.

Napisz komentarz
Komentarze