Nie tylko koszary, magazyny i place ćwiczeń. Polska przygotowuje się do budowy infrastruktury, która miałaby pomieścić około 5 tys. amerykańskich żołnierzy wraz z rodzinami. Wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka zapowiedziała 26 września, że rząd chce przygotować w tej sprawie specjalną ustawę.
Budowa bazy to jest tak naprawdę budowa małego miasteczka.
– tłumaczyła wiceszefowa MON w TVN24
Specustawa ma m.in. przyspieszyć realizację inwestycji i jasno określić kompetencje poszczególnych resortów.
Dwie lokalizacje na zachodzie Polski
W grze pozostają dwa miejsca w zachodniej Polsce. Ich nazw oficjalnie na razie nie ujawniono. Sama skala przedsięwzięcia pokazuje jednak, że wybór będzie miał znaczenie nie tylko wojskowe.
Stała obecność kilku tysięcy żołnierzy z rodzinami oznacza konieczność stworzenia zaplecza mieszkaniowego, drogowego, logistycznego i usługowego. Potrzebna będzie infrastruktura pozwalająca Amerykanom nie przyjeżdżać do Polski na kilkumiesięczną rotację, lecz normalnie tutaj mieszkać i służyć przez dłuższy czas.
Już w czerwcu premier Donald Tusk mówił o konieczności zapewnienia warunków logistycznych, finansowych, organizacyjnych i mieszkaniowych. Rząd przyjął wtedy uchwałę formalnie rozpoczynającą działania w sprawie utworzenia stałej bazy. MON dostało upoważnienie m.in. do rozmów z Amerykanami oraz przygotowania propozycji lokalizacji, infrastruktury i kosztów.
Według danych uzyskanych przez „Rzeczpospolitą” od Biura Bezpieczeństwa Narodowego przy założeniu stałego stacjonowania około 5 tys. żołnierzy koszt infrastruktury szacowany jest wstępnie na 11-17 mld zł. BBN ocenia jednocześnie, że przy optymalnym przebiegu inwestycji kompleks mógłby być gotowy nawet w 2029 roku.
Nie tylko wielka inwestycja. Chodzi o bezpieczeństwo Polski
Stawka jest jednak znacznie większa niż inwestycje w drogi, mieszkania czy usługi w miejscowości, która zostanie wybrana.
Polska chce trwale związać znaczące siły amerykańskie ze swoim terytorium. To różnica wobec dużej części obecnej obecności wojsk USA, która ma charakter rotacyjny. Stała baza oznaczałaby infrastrukturę stworzoną specjalnie z myślą o długoterminowym stacjonowaniu Amerykanów.
Rząd wskazuje, że takie rozwiązanie zwiększyłoby zdolność odstraszania na wschodniej flance NATO, poprawiło współdziałanie polskich i amerykańskich wojsk oraz skróciło czas reakcji w razie kryzysu.
Projekt nabrał rozpędu w czerwcu. Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował wtedy po rozmowie z sekretarzem obrony Pete'em Hegsethem, że strona amerykańska pozytywnie odnosi się do polskiej propozycji utworzenia stałej bazy. Nie oznacza to jednak jeszcze ostatecznej zgody Waszyngtonu.
Polska czeka na decyzję USA
Polska przygotowuje system prawny, organizacyjny i infrastrukturalny, ale decyzja o skierowaniu żołnierzy na stałe należy do Stanów Zjednoczonych.
Według informacji przekazanych przez Magdalenę Sobkowiak-Czarnecką raport dotyczący przyszłej obecności amerykańskich wojsk w Europie ma trafić 1 listopada do sekretarza obrony USA, a 1 grudnia do prezydenta Donalda Trumpa. Dopiero później można spodziewać się dalszych rozstrzygnięć dotyczących Polski.
Dlatego specustawa ma być również sygnałem, że Polska nie zamierza czekać z przygotowaniami do ostatniej chwili. Rząd chce być gotowy, jeśli z Waszyngtonu przyjdzie zielone światło.
Jeżeli projekt zostanie zaakceptowany, w zachodniej Polsce powstanie nie tylko jedna z największych inwestycji wojskowych ostatnich lat. Dla Warszawy będzie to przede wszystkim próba trwałego zakotwiczenia wojsk USA na wschodniej flance NATO – niezależnie od kontyngentów, które pojawiają się w Polsce w ramach kolejnych rotacji.



Napisz komentarz
Komentarze