Wojska Obrony Terytorialnej dobrze sprawdzają się podczas powodzi i innych sytuacji kryzysowych. Znacznie mniej wiadomo jednak o ich rzeczywistym przygotowaniu do pozostałych zadań. Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła „szereg nieprawidłowości”, ale zasadnicza część raportu została objęta klauzulą tajności.
Publicznie dostępne zalecenia NIK wskazują, że potrzebna jest ocena rzeczywistych zdolności poszczególnych jednostek, przegląd systemu szkolenia i sposobu przydzielania sprzętu oraz pilna zmiana podporządkowania całej formacji.
NIK sprawdziła sprzęt, szkolenie i gotowość jednostek
Kontrola obejmowała lata 2023-2025. Inspektorzy badali Ministerstwo Obrony Narodowej, Dowództwo WOT oraz cztery brygady: 1. Podlaską, 4. Warmińsko-Mazurską, 11. Małopolską i 16. Dolnośląską.
Sprawdzano, czy prawidłowo zaplanowano rozwój oraz strukturę WOT, a także czy jednostki otrzymywały odpowiednie wyposażenie. Kontrolerzy przyglądali się przechowywaniu i obsłudze sprzętu, szkoleniom rotacyjnym oraz przygotowaniu żołnierzy, oddziałów i pododdziałów do wykonywania powierzonych im zadań.
W jawnym komunikacie NIK nie podano jednak, jakie dokładnie uchybienia wykryto ani których jednostek dotyczyły.
Najważniejsze ustalenia zostały utajnione
Wystąpienia pokontrolne skierowane do dowódców czterech brygad otrzymały klauzulę „zastrzeżone”. Dokumenty przekazane dowódcy WOT i ministrowi obrony, a także pełna informacja o wynikach kontroli, zostały oznaczone jako „tajne”.
Szczegółowe ustalenia poznali m.in. prezydent, premier, minister obrony oraz właściwe komisje sejmowe. Opinia publiczna otrzymała natomiast jedynie ogólną informację o „szeregu nieprawidłowości” i listę najważniejszych zaleceń.
Nie można więc na podstawie dostępnych dokumentów przesądzać, że NIK potwierdziła konkretne braki sprzętowe, niedostateczne wyszkolenie żołnierzy albo niezdolność jednostek do działań bojowych. Jawne rekomendacje pokazują jednak, że kontrolerzy dostrzegli problemy wymagające zmian systemowych.
Rzeczywiste zdolności WOT mają zostać ocenione
NIK zaleciła sprawdzenie, czy dokumenty regulujące działanie i wykorzystanie WOT są poprawne, aktualne i wzajemnie spójne. Izba chce również oceny rzeczywistych zdolności posiadanych przez poszczególne oddziały i pododdziały.
Kontrolerzy wskazali, że planowanie rozwoju jednostek powinno uwzględniać ich położenie oraz zagrożenia występujące w poszczególnych częściach kraju. Za konieczne uznano również usprawnienie nadzoru, kontroli i monitorowania zadań WOT.
Szczególnie znaczące jest zalecenie pilnego podporządkowania formacji szefowi Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Obecnie WOT podlegają bezpośrednio ministrowi obrony narodowej.
Po kontroli przeglądane są szkolenia i zasady przydzielania sprzętu
Z informacji NIK wynika, że MON wdraża narzędzie służące do monitorowania realizacji celów określonych w Programie Rozwoju Sił Zbrojnych. Trwa także aktualizacja Planu Rozwoju WOT na lata 2025-2039.
Prowadzone są analizy dotyczące zmiany algorytmu przydzielania zasadniczego sprzętu wojskowego. Dowództwo WOT rozpoczęło natomiast przegląd programów szkolenia.
To właśnie działania naprawcze mogą mówić najwięcej o obszarach, w których kontrolerzy dostrzegli problemy. Bez ujawnienia dodatkowych informacji nie da się jednak ocenić ich skali ani wpływu na gotowość formacji.
WOT dobrze ocenione za pomoc podczas powodzi
NIK pozytywnie oceniła działania terytorialsów w ramach zarządzania kryzysowego w czasie pokoju. Jako przykład podała operację „Feniks”, związaną z usuwaniem skutków powodzi z 2024 roku. Zaangażowano w nią ponad 15 tys. żołnierzy WOT.
Powstaje więc wyraźny podział: formacja została dobrze oceniona za pomoc ludności podczas katastrof, ale jednocześnie kontrola jej przygotowania i funkcjonowania wykazała nieujawnione nieprawidłowości.
Najważniejsze pytania pozostają bez odpowiedzi. Nie wiadomo, czy któraś z kontrolowanych jednostek nie osiągnęła wymaganej zdolności, ile zaleceń wydała NIK oraz kiedy zostaną one wykonane. Nie wiadomo również, czy sejmowa Komisja Obrony Narodowej omówi raport na zamkniętym posiedzeniu i przedstawi obywatelom przynajmniej jawne wnioski.
Ponad 45 tys. żołnierzy w 20 brygadach
Wojska Obrony Terytorialnej są piątym rodzajem polskich sił zbrojnych. Formację utworzono w 2017 roku, a jej dowództwo znajduje się w Zegrzu. W strukturze WOT działa obecnie 20 brygad rozmieszczonych we wszystkich województwach, batalion dowodzenia, dwa centra szkolenia, Szkoła Podoficerska „Sonda”, Ośrodek Reprezentacyjny oraz Jednostka Wojskowa Działań Niekonwencjonalnych „Gryf”.
Według najnowszych danych MON w Wojskach Obrony Terytorialnej służy ponad 45 tys. żołnierzy. Pod koniec 2025 roku formacja liczyła dokładnie około 44,9 tys. osób, w tym 38 280 żołnierzy terytorialnej służby wojskowej oraz 6620 żołnierzy zawodowych i aktywnej rezerwy.
Cztery brygady — podlaska, warmińsko-mazurska, nadbużańska i przemyska — są przekształcane w Komponent Obrony Pogranicza. Mają otrzymać rozszerzone zdolności rozpoznawcze, logistyczne, ogniowe oraz związane z użyciem i zwalczaniem dronów.
Tysiące nowych żołnierzy w ciągu roku
Zainteresowanie służbą pozostaje duże. W samym 2025 roku do WOT wcielono 13 230 osób. Kobiety stanowią ponad 21 proc. stanu osobowego formacji, a przeszło 42 proc. jej żołnierzy ma mniej niż 35 lat. Większość terytorialsów łączy służbę z pracą, studiami albo prowadzeniem własnej działalności.
Na 2026 rok rząd dopuścił możliwość powołania do terytorialnej służby wojskowej nawet 40 tys. osób. Jest to jednak ustawowy górny limit wszystkich powołań w ciągu roku, a nie liczba kandydatów ani planowany wzrost stanu osobowego.
Docelowo WOT mają liczyć około 53 tys. żołnierzy. Formacja zbliża się więc do zakładanej liczebności, ale tajna kontrola NIK stawia pytanie ważniejsze od samej liczby ochotników: czy wszystkie jednostki otrzymały odpowiedni sprzęt, wyszkolenie i struktury pozwalające skutecznie wykorzystać ten potencjał.


Napisz komentarz
Komentarze