Blok węglowy Ostrołęka C. To miała być sztandarowa inwestycja PiS – jedna z największych inwestycji energetycznych w Polsce. Projekt ruszył bez pełnego finansowania i… został wstrzymany. Po nowoczesnej elektrowni zostały tylko gigantyczne rachunki, niedokończone konstrukcje i pytania o odpowiedzialność za zmarnowane pieniądze.
Teraz do akcji wkroczyło Centralne Biuro Antykorupcyjne. W środę rano 4 listopada funkcjonariusze zatrzymali 25 osób w związku z podejrzeniami nadużyć przy budowie elektrowni Ostrołęka C. Prowadzą przeszukania i zabezpieczają materiał dowodowy w 30 lokalizacjach na terenie 11 województw.
To prawdopodobnie dopiero początek.
Minister Siemoniak zapowiada kolejne działania
O tej szeroko zakrojonej operacji poinformował minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak w rozmowie w TVN24.
Zatrzymań dokonano na polecenie prokuratury. Funkcjonariusze CBA prowadzą również przeszukania i zabezpieczają dokumentację. Minister zapowiedział, że lista zatrzymanych może się wydłużyć.
Machina ruszyła.Po bardzo dużej pracy CBA i prokuratury podjęliśmy działania w celu rozliczenia tej sprawy.
– stwierdził w „Rozmowie Piaseckiego” Tomasz Siemoniak
I wyjaśnił, że chodzi o „wszystko, co jest wokół elektrowni Ostrołęka”. – Budowę bloków, zmarnowane pieniądze, powiązani samorządowcy, powiązane firmy – wyliczył.
Śledztwo obejmujące lata 2018-2019 dotyczy działania na szkodę spółek Elektrownia Ostrołęka Sp. z o.o., Enea SA oraz Energa SA poprzez niedopełnienie obowiązków przez członków zarządów i rad nadzorczych.
– napisał na X
Według informacji Radia ZET, przywoływanych przez Money.pl, wśród zatrzymanych jest Mirosław Kowalik, obecny prezes polskiego oddziału Westinghouse, zaangażowanego w przygotowania do budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej.
Media informują również o zatrzymaniu osoby uczestniczącej w negocjowaniu kontraktu na budowę Ostrołęki C.
Elektrownia, która nigdy nie zaczęła produkować prądu
Historia Ostrołęki C to jedna z najbardziej kosztownych i nieudanych inwestycji w polskiej energetyce. Budowa bloku węglowego o mocy około 1000 MW ruszyła w 2018 roku. Za przedsięwzięcie odpowiadały kontrolowane przez państwo spółki Energa i Enea.
Rząd PiS nadał jej rangę największej inwestycji w polskiej energetyce. Elektrownia w Ostrołęce miała mieć jeden z najnowocześniejszych bloków węglowych w Europie
Dwa lata później budowa została wstrzymano. Zmieniające się warunki rynkowe, rosnące koszty energetyki węglowej i problemy z opłacalnością inwestycji doprowadziły do rezygnacji z projektu.
Część wybudowanych już konstrukcji trzeba było rozebrać. Elektrownia nie wyprodukowała ani jednej kilowatogodziny energii, ale rachunek za niedokończoną inwestycję pozostał.
Kontrolerzy NIK ujawnili skalę strat
Najwyższa Izba Kontroli ustaliła, że w związku z nieudaną inwestycją bezpowrotnie utracono ponad 1,3 mld zł.
W kolejnej kontroli, której wyniki opublikowano w 2025 roku, NIK zakwestionowała sposób rozliczenia projektu. Szczególne zastrzeżenia dotyczyły zaakceptowania roszczeń wykonawcy o wartości około 958 mln zł netto.
Kontrolerzy wskazywali między innymi na niewystarczającą weryfikację roszczeń, nieprawidłowości w dokumentacji i rezygnację z możliwości dochodzenia części kar umownych.
Działania zarządu spółki Elektrownia Ostrołęka związane z wycofaniem się z budowy bloku węglowego Ostrołęka C i rozliczeniem przerwanej inwestycji były nielegalne i niegospodarne.
– Money.pl cytuje NIK
Najwyższa Izba Kontroli skierowała do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu wyrządzenia spółce znacznej szkody majątkowej.
Nie oznacza to jednak, że cała kwota strat jest przedmiotem zarzutów wobec osób zatrzymanych w środę. Dokładny zakres odpowiedzialności karnej musi ustalić prokuratura.
Kto odpowie za kosztowną porażkę?
Akcja CBA może być ważnym etapem wyjaśniania okoliczności jednej z najbardziej kontrowersyjnych inwestycji energetycznych ostatnich lat.
Na razie nie wiadomo, jakie konkretnie zarzuty usłyszą zatrzymani i czy śledczy koncentrują się na decyzjach o rozpoczęciu budowy, czy przede wszystkim na późniejszych rozliczeniach z wykonawcami.
Pytania dotyczą również tego, kto zatwierdzał wielomilionowe wydatki i czy osoby odpowiedzialne za inwestycję miały pełną wiedzę o jej ryzyku finansowym.
Tomasz Siemoniak zapowiada kolejne zatrzymania. Sprawa elektrowni, która miała zapewnić Polsce energię, a pozostawiła po sobie ogromne straty, wchodzi w nową fazę.


Napisz komentarz
Komentarze