Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 20 kwietnia 2026 16:46
Reklama
Reklama

Matura to dopiero początek. Czy dowód w kieszeni naprawdę czyni nas dorosłymi? [ROZMOWA]

Zapach maturalnego stresu unosi się w powietrzu, a nastolatkowie stają przed egzaminem, który od pokoleń nazywamy „filarem dorosłości”. Ale czy zdanie egzaminu z matematyki i posiadanie plastikowej karty z napisem „dowód osobisty” faktycznie zmienia nas w dojrzałych ludzi? O mitycznym skoku w dorosłość, pułapkach wychowania i o tym, dlaczego rodzice też muszą „dorosnąć” do odejścia dzieci, rozmawiały Aleksandra Hotowy i psychoterapeutka Katarzyna Gapska w programie „Psychologiczna audycja nienazwana”.
Matura to dopiero początek. Czy dowód w kieszeni naprawdę czyni nas dorosłymi? [ROZMOWA]

Autor: Aleksandra Kęprowska

Granica dorosłości się przesuwa

 

Kiedyś osiemnastka była twardym progiem odpowiedzialności. Dziś rzeczywistość wygląda inaczej. Jak zauważa Katarzyna Gapska, psycholodzy coraz częściej mówią o przesunięciu progu pełnej dojrzałości na wiek 25, a nawet 30 lat.

 

To zależy, z jakiego domu się wywodzimy. Czasami nie mamy wyjścia i musimy stać się dorośli szybko. Jednak większość z nas dorasta znacznie później.

- Katarzyna Gapska, psychoterapeutka

Wydłużony okres nauki, wsparcie finansowe rodziców (często usankcjonowane prawnie do 26. roku życia) oraz lęk przed podejmowaniem ostatecznych decyzji sprawiają, że matura przestaje być realnym końcem dzieciństwa, a staje się jedynie symbolicznym progiem.

 

Pułapka „grzecznej dziewczynki” i „twardego chłopca”

 

Wielu z nas, nawet po czterdziestce, nosi w sobie głosy rodziców. To przekonania, które nieświadomie sterują naszymi wyborami. 

Dojrzałość polega na wyłapywaniu takich „wklejonych” etykiet. Czy nie ćwiczysz na siłowni, bo boisz się, że „będziesz wyglądać jak facet”? Czy nie płaczesz, bo „chłopcom nie wypada”? Według Gapskiej, dorosłość zaczyna się tam, gdzie kończą się zdania zaczynające od „muszę” i „powinnam”, a zaczyna świadome „wybieram”.

 

Dzieciństwo jako wymówka?

 

W dobie mediów społecznościowych popularna stała się tzw. „pop-psychologia”. Często szukamy w przeszłości usprawiedliwienia dla dzisiejszych porażek. Czy gmeranie w dzieciństwie ma sens?

  • TAK, jeśli pomaga nam to wyjść z „więzienia umysłu” i przerwać powtarzające się, niszczące schematy.
  • NIE, jeśli służy jedynie przyklejaniu etykiet (np. DDA, ADHD) po to, by zwolnić się z odpowiedzialności za własne życie.

Diagnoza ma być narzędziem do zmiany, a nie tabliczką z napisem „nie mogę, bo tak mam”.

 

Dorastanie to proces obustronny: Wyzwanie dla rodziców

 

Artykuł i audycja to nie tylko głos do młodych. To także ważne przesłanie dla rodziców maturzystów. Moment, w którym dziecko opuszcza dom, jest dla wielu traumatyczny – to rodzaj żałoby po roli rodzica.

 

Rodzice muszą dorosnąć do tego, by puścić dziecko. Często nie wiedzą, co zrobić ze swoją relacją, gdy znikają funkcje opiekuńcze.

- Katarzyna Gapska, psychoterapeutka

To wtedy pojawiają się słynne „słoiki” i niezapowiedziane wizyty, będące próbą zatrzymania czasu. Tymczasem dojrzały rodzic to taki, który potrafi zapytać dorosłe dziecko: „Czy masz teraz dla mnie czas?”, zamiast po prostu wchodzić do jego pokoju.

 

Czy warto być dorosłym?

 

Choć dorosłość kojarzy się z trudem i odpowiedzialnością, Katarzyna Gapska uspokaja: daje ona wolność. Bycie „kowalem własnego losu” pozwala przestać być ofiarą okoliczności. Nawet jeśli życie przynosi rzeczy niechciane, dorosły człowiek potrafi je „objąć” i przejść przez nie z godnością.

Chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak rozpoznać u siebie moment wejścia w dojrzałość i jak radzić sobie z „głosami” z przeszłości? Posłuchaj całej rozmowy.

 

 

"Psychologiczną Audycję Nienazwaną" prowadzi Aleksandra Hotowy. Audycja pojawia się antenie Radia Tczew w każdy czwartek po godzinie 15:00.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama