Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 28 września 2026 23:37
Reklama

Znakomity bramkarz to za mało. Sambor gorszy od Wybrzeża

Mimo walki do końca szczypiorniści z Tczewa ulegli na własnym parkiecie 36:38 SPR-owi Wybrzeżu Gdańsk.
Znakomity bramkarz to za mało. Sambor gorszy od Wybrzeża

Autor: Domelonzo Photography

Źródło: Sambor Tczew - Mężczyźni/Facebook

 

Zmiany, zmiany...


Początku sezonu 1. ligi piłkarze ręczni z naszego miasta nie mogą zaliczyć do udanych. Do tej pory przegrali u siebie z MKS-em Mazurem Sierpc 29:37 i na wyjeździe z Energią Warmią Olsztyn 26:43. Należy jednak pamiętać, że po awansie do trzeciej klasy rozgrywkowej (2023 rok) Sambor Latocha Agropom Tczew walczy głównie o utrzymanie na tym poziomie. W poprzedniej kampanii 2025/2026 Tczewianie zajęli 12. miejsce w tabeli grupy A, gromadząc 23 punkty. Wyprzedzili KS Szczypiorniaka Olsztyn (spadkowicza) oraz MKS Handball Czersk. Oglądali z kolei plecy Sparty Oborniki (przesuniętej latem do grupy B), Silvantu Handballu Elbląg czy SPR Wybrzeża Gdańsk, tracąc kolejno jedno, dwa i trzy oczka. To właśnie w starciach z tymi ekipami (i beniaminkiem z Bartoszyc) kibice z Grodu Sambora mogą najbardziej liczyć na punkty.

Dlatego tak ważne było niedzielne starcie z drugą drużyną Wybrzeża. Do Tczewa przyjechała młoda drużyna, której średnia wieku nie przekracza nawet 17 lat. Dla porównania rocznikowa średnia Sambora wynosi niecałe 22 lata. Skład tworzą bardziej doświadczeni zawodnicy (Krzysztof Czarnecki, Bartłomiej Ormianin), ale też młodsi piłkarze. Zarówno ci mający już na karku mecze w 1. lidze, jak i wychowankowie dopiero wchodzący do grania na seniorskim poziomie. Sympatycy musieli się jednak oswoić z odejściem kilku graczy, na czele z rozgrywającym Michałem Chyłą. Filar Tczewian w zeszłym sezonie w 23 spotkaniach rzucił 154 bramki, co dało mu piąte miejsce w klasyfikacji strzelców. Absolwenta SMS-u ZPRP Gdańsk możemy oglądać podczas obecnej kampanii w barwach Jedynki KODO Morąg. Ekipę z Tczewa prowadzi też nowy szkoleniowiec, dobrze znany kibicom piłki ręcznej w naszym mieście. Igora Stankiewicza zastąpił na tym stanowisku Tomasz Śmiełowski.

 

Bramkarska ściana i indywidualne błędy

 

Kibice zgromadzeni w hali przy ul. Królowej Marysieńki oglądali szybkie spotkanie. Jako pierwszy na listę strzelców wpisał się Eryk Brauer, jednak bardzo szybko odpowiedział Krzysztof Czarnecki. Obie drużyny szły łeb w łeb, ale po raz pierwszy Sambor wyszedł na prowadzenie w 10. minucie, kiedy na 6:5 rzucił Wojciech Kacprzak. Po wymianie ciosów w 18. minucie Tczewianie stracili prowadzenie (10:11) i gonili przyjezdnych. Ci momentami wychodzili na dwubramkowe prowadzenie. Dzięki znakomitej końcówce pierwszej połowy podopieczni trenera Tomasza Śmiełowskiego odrobili straty i po raz kolejny przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść, za sprawą trafienia Wiktora Grali już w 30 minucie. Goście jednak jeszcze przed syreną zdołali zremisować i na tablicy wyników widniał rezultat 21:21. 

Drugą połowę rozpoczął od skutecznej obrony znakomity w tym spotkaniu Filip Paszylk. Bramkarz Sambora wielokrotnie ratował swoich kolegów przed stratą bramek, szczególnie, że przyjezdni zaczęli coraz łatwiej dochodzić do sytuacji strzeleckich. Początek jednak nie zwiastował późniejszych problemów. W 34. minucie Tczewianie znów wyszli na prowadzenie. Niecelne podanie przechwycił Wojciech Kacprzak. Podał ją do rozpędzonego Aleksandra Rozińskiego, a ten w sytuacji sam na sam pokonał golkipera Wybrzeża (23:22). Chwilę później szczypiorniści z Trójmiasta stracili piłkę po błędzie kroków. Dwubramkowe prowadzenie gospodarzy zapewnił Krzysztof Czarnecki. 

Dobrą passę przerwało podwójne osłabienie. Na ławkę kar sędziowie odesłali Michała Witkiewicza i Bartłomieja Ormianina. Rywale skrzętnie wykorzystali braki w defensywie, szczególnie, że chwilę później po faulu z boiska musiał zejść Czarnecki. W 41. minucie zawodnicy z Gdańska prowadzili już 28:26, kiedy do siatki gospodarzy trafił z prawego skrzydła Piotr Kowalewski. Wcześniej swoje rzuty zmarnowali Aleksander Roziński i Damian Przysowa. Współpraca rozgrywających z tym drugim zaowocowała (już przy pełnym składzie) kolejnymi okazjami. Tczewski obrotowy został autorem dwóch doprowadzających do remisu bramek (28:28). Trzeba jednak odnotować, że po drodze Wybrzeże miało wiele sytuacji, w których górą był bramkarz Sambora. 

Przy stanie 31:31 nasi zawodnicy mogli wyjść na prowadzenie, jednak zbyt szybko, z nieprzygotowanej pozycji mocnego rzutu spróbował Czarnecki. Piłka trafiła w ręce golkipera Wybrzeża. Ten moment rozpoczął najgorszy okres gry podopiecznych Śmiełowskiego w meczu. Na 9 minut przed jego końcem Gdańszczanie odskoczyli na różnicę trzech trafień. Paszylka pokonali: Maciej Kubisiak i Jakub Buńka - łącznie z 10 bramkami najlepszy strzelec niedzielnego popołudnia. Mimo kolejnych interwencji naszego bramkarza, Samborzanie popełniali coraz większą ilość prostych błędów. Ostatecznie spotkanie przegrali 36:38.

 

To był mecz, który chcieliśmy i powinniśmy byli wygrać. Graliśmy katastrofalnie w obronie. Dopiero w ostatnich dwóch minutach troszeczkę pozderzaliśmy się z tymi chłopakami. Natomiast w drugiej połowie w ataku mieliśmy za dużo błędów własnych, żeby myśleć o zwycięstwie. [...] bramkarz nam obronił karnego, przełamaliśmy się i rzuciliśmy dwie czy trzy bramki z rzędu [...] Takich momentów wydawałoby się przełomowych było sporo, ale potem niewytłumaczalne błędy powodowały, że wynik znowu wracał na korzyść przeciwnika.

- mówił nam po meczu trener Tomasz Śmiełowski

 

Poniżej krótka rozmowa ze szkoleniowcem Sambora:

 

 

Co dalej?

 

Na razie Tczewianie nie zdobyli żadnego punktu w 1. lidze. Po trzech rozegranych kolejkach zerowy dorobek mają także BSMS Bartoszyce, Tytani Wejherowo, SMS ZPRP Płock oraz MKS SPR Polska Handball Czersk. I to właśnie z ekipą z Borów Tucholskich w najbliższym meczu zmierzą się nasi zawodnicy - w sobotę (3 października) o godzinie 17:00.

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama