Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
wtorek, 17 lutego 2026 23:52
Reklama
Reklama

"Plecak ewakuacyjny jest średnio trafionym pomysłem". Rozmowa o "Poradniku Bezpieczeństwa"

Polskie władze w sierpniu 2025 roku udostępniły na internetowych stronach rządowych publikację z praktycznymi wskazówkami dotyczącymi sytuacji kryzysowych. Czy "Poradnik Bezpieczeństwa" spełnia swoją rolę?
"Plecak ewakuacyjny jest średnio trafionym pomysłem". Rozmowa o "Poradniku Bezpieczeństwa"
dr Rafał Depczyński

Autor: Aleksandra Kęprowska

 

Chciałoby się powiedzieć - nareszcie ten poradnik powstał. Wreszcie go przygotowano, rozesłano [...] chyba najlepszą z możliwych dróg.

- mówił w naszym studiu dr Rafał Depczyński z Instytutu Bezpieczeństwa i Administracji Pomorskiej Szkoły Wyższej w Starogardzie Gdańskim

 

Nasz gość pozytywnie (choć nie bezkrytycznie) ocenia inicjatywę Ministerstwa Obrony Narodowej, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Te trzy instytucje odpowiadają za "Poradnik bezpieczeństwa". Opracowały go przy współpracy z różnymi instytucjami czy ekspertami, takimi jak m.in. podpułkownik Marcin Faliński - były oficer Agencji Wywiadu. 

W sierpniu zeszłego roku wersja online poradnika pojawiła się na stronie gov.pl. Na przełomie 2025 i 2026 za pośrednictwem Poczty Polskiej rząd wysyłał jego papierową formę do każdego gospodarstwa domowego. Biuro prasowe operatora przekazało "Rzeczpospolitej", że do 31 stycznia wszystkie egzemplarze miały zostać dostarczone do skrzynek. 

Wskazówki 48-stronicowej książeczki nie dotyczą jedynie konfliktu zbrojnego. To także wskazówki, jak przygotować się i zachować w trakcie klęski żywiołowej, ataku terrorystycznego czy pożaru. Jednak termin powstania "Poradnika Bezpieczeństwa" i jego wysyłki nie jest przypadkowy. Jak czytamy na rządowej witrynie:

 

Nowy poradnik powstał w odpowiedzi na doświadczenia wynikające z wojny w Ukrainie, pojawiające się nowe zagrożenia oraz rosnące potrzeby społeczne, zmieniające się uwarunkowania prawne (np. ustawę o obronie Ojczyzny, ustawę o ochronie ludności i obronie cywilnej).

- gov.pl

 

Co się udało?

 

Podczas jednej z audycji rozmawialiśmy z dr Rafałem Depczyńskim o wadach i zaletach wydawnictwa.

 

Ja przejrzałem ten poradnik i na początku podchodziłem do niego bardzo sceptycznie, zastanawiałem się ile błędów znajdę. [...] Powiem szczerze, poradnik jest przygotowany bardzo dobrze. Treści są przygotowane w sposób bardzo przystępny dla każdego i każdy tam może znaleźć [...] informacje. 

 

Książka składa się z czterech części: wstępu oraz sekcji "przygotowanie", "reagowanie" oraz "plan". W pierwszym rozdziale możemy znaleźć wskazówki m.in. o zabezpieczeniu na wypadek kryzysu siebie, rodziny (w tym dzieci), zwierząt domowych i gospodarskich.

 

Zastanawiałem się, czy w tym poradniku złapie władze na tym, że nie pomyślą o starszych, ale pomyśleli. Otóż jak państwo wczytacie się w treść poradnika, tam jest informacja [...] bardzo korzystna dla nas jako dla społeczeństwa, żeby rozejrzeć się dookoła, żeby sprawdzić, czy inne osoby nie wymagają pomocy. Zresztą [...] nasz poradnik, wydaje mi się, jest wzorowany na poradniku szwedzkim, na takiej broszurze, którą władze Szwecji wysyłają [do gospodarstw domowych - przyp. red.]. Nosi ona tytuł "Na wypadek kryzysu lub wojny".

- mówi dr Depczyński

 

Faktycznie, na stronie 28 w polskiej wersji językowej szwedzkiego poradnika jest sekcja zatytułowana "Osoby potrzebujące szczególnej pomocy". Dokładnie taka sama widnieje w odpowiedniku znad Wisły. Pracownik naukowy Pomorskiej Szkoły Wyższej w Starogardzie Gdańskim wymienia także wśród pozytywów wskazówkę gromadzenia zapasów domowych:

 

My jako obywatele musimy sami zadbać o to, żebyśmy my we własnym domu czuli się w każdej sytuacji bezpieczni. Jak o to zadbać? No choćby posiadać zapas wody pitnej. Mieć jakiś agregat prądotwórczy, radio na baterie, takie niezależne źródło informacji. Mnóstwo, mnóstwo innych przedmiotów: koce, ciepłe śpiwory, apteczkę, gaśnice, czujniki dymu, teraz bardzo modne i wymagane. Bardzo dobra reakcja władz, że w każdym domu będzie wymagany czujnik dymu. Proszę sobie przypomnieć, ile w ubiegłym roku osób zginęło właśnie przez to, że nie miało w domu takiego urządzenia.

 

...a co nie do końca?

 

Na początku miesiąca "Rzeczpospolita" opublikowała artykuł dotyczący jednego z głównych postulatów "Poradnika Bezpieczeństwa" - osławionego już plecaka ewakuacyjnego. Na zlecenie gazety Instytut Badań Rynkowych i Społecznych (IBRIS) przeprowadził w styczniu badanie wśród 1067 respondentów. Wynika z niego, że 52,4% z nich nie planuje przygotować sobie lub rodzinie plecaka. Zrobi to 24,2% pytanych. 

Ideę takiego pakunku poddaję w wątpliwość m.in. generał Roman Polko. Podczas zeszłorocznej konferencji dotyczącej budowania bezpieczeństwa przez samorządy w Tychach, były dowódca GROM-u i były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego podkreślał, że "nawet w Ukrainie nikt sobie takiego plecaka nie spakuje, jeżeli nie ma konkretnego powodu do jego użycia". Przeciwnikiem takiego rozwiązania jest również Rafał Depczyński:

 

Ewakuacja odbywa się w sposób bardzo zorganizowany. To nie jest tak, że my się pojawimy i wsiądziemy do autobusu, gdzieś nas wywiozą. Tak się nie dzieje. Ewakuowane są w pierwszej kolejności osoby starsze, chore i ranne. Następnie dzieci, jeśli jest taka opcja, a dopiero na koniec pozostałe osoby. [...] Ewakuacja najczęściej odbywa się transportem kolejowym. A zatem miejsca zbiórki też muszą być określone gdzieś w okolicach dworców, przystanków kolejowych. I teraz proszę sobie wyobrazić, że każdy z nas wyciąga ten plecak ewakuacyjny, pakuje rodzinę do samochodu i stara się dojechać do miejsca zbiórki. Zajmuje nam to nie 15 minut, a cztery godziny, ponieważ stoimy w korkach. Zatem ten plecak ewakuacyjny to jest taki pomysł średnio trafiony.

 

Inne zdanie prezentuje natomiast jeden z ekspertów uczestniczących w powstaniu "Poradnika". Podpułkownik Marcin Faliński tłumaczy, że to rozwiązanie wzięło się z inspiracji skandynawskich i szwajcarskich. Wracając do szwedzkiego "Na wypadek kryzysu lub wojny", również możemy znaleźć zachęcenie do zaplanowania listy potrzebnych rzeczy w obliczu "nagłej potrzeby opuszczenia miejsca zamieszkania". 

Za największy błąd publikacji dr Depczyński uważa jednak jej fragment o reagowaniu w obliczu zagrożenia terrorystycznego. Według wskazówek, jeśli podczas ataku nie można uciekać, należy podjąć walkę z użyciem przedmiotów, które znalazły się pod ręką. Jako przykłady autorzy podali krzesło, plecak, ale i torebkę. 

 

W mojej książce ["Samoobrona i obrona cywilna ludności w razie konfliktu zbrojnego w Polsce" - przyp. red.] jednym z czterech elementów koncepcji, którą opisałem jest koncepcja uzbrojenia społeczeństwa. To znaczy wprowadzenia prawa powszechnego posiadania broni. Oczywiście wcześniej 60-dniowa obowiązkowa służba wojskowa dla każdego obywatela. Nie żeby żeby ten obywatel nauczył się maszerować czy śpiewać piosenki, tylko żeby nauczył się strzelać, bronić, schować, obronić swoją rodzinę czy swoich bliskich, pomóc starszym, wyprowadzić zwierzęta i tak dalej. [...] Kobieta z torebką przeciwko terroryście uzbrojonemu po zęby i ona ma z nim walczyć. Nie wyobrażam sobie tego. Chyba lepiej byłoby jednak zmienić prawo powszechnego posiadania broni, przeszkolić społeczeństwo i je po prostu uzbroić.

 

 

Z członkiem Polskiego Towarzystwa Nauk o Bezpieczeństwie i Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego rozmawialiśmy m.in. także o pobieżnym opisaniu zagrożeń czających się w strefie internetowej, działaniach edukacyjnych i prewencyjnych państwa i samorządu. Zapraszamy do wysłuchania audycji:

 

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama