Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
środa, 18 marca 2026 21:33
Reklama
Reklama

Pasja zamiast budżetu, czyli o fenomenie lokalnej telewizji z lat 90. [ROZMOWA]

O kulisach powstania jednej z najciekawszych inicjatyw medialnych lat 90. opowiadał Grzegorz Bryszewski podczas spotkania autorskiego, które 10 marca odbyło się w tczewskiej bibliotece.
Pasja zamiast budżetu, czyli o fenomenie lokalnej telewizji z lat 90. [ROZMOWA]

Autor: Aleksandra Kęprowska

 

"Historia telewizji Sky Orunia zaczęła się od przypadku"

 

Konsekwentnie jest powtarzana wizja, że to wszystko było przypadkiem. To jeszcze bardziej pokazuje sensację całej sytuacji. Za początkiem stał Zbigniew Klewiado, elektronik, który naprawiał telewizory i wszystkie urządzenia elektroniczne. 

- Grzegorz Bryszewski

 

To właśnie próba połączenia różnych sprzętów doprowadziła do stworzenia nadajnika. Sky Orunia była lokalną telewizją działającą w latach 1989-1996 i jedną z pierwszych niezależnych prywatnych stacji telewizyjnych w Polsce.

Z czasem inicjatywa zaczęła żyć własnym życiem. Mieszkańcy prosili o nowe treści, a wokół projektu gromadzili się pasjonaci. 

 

Trochę przypadkowo, trochę tak z takiego rozpędu pojawiło się trochę pasjonatów […] w ramach tak zwanego czynu społecznego stworzono takie studio. 

- Grzegorz Bryszewski

 

"To była nasza telewizja"

 

Telewizja miała wyraźnie lokalny charakter. Początkowo skupiano się niemal wyłącznie na Oruni, a jej mieszkańcy szybko zaczęli się z medium utożsamiać.

 

To była jakaś taka forma dokumentacji działań takich związanych z Orunią. Do dzisiaj część osób mówi, że to była nasza telewizja. 

- Grzegorz Bryszewski

 

Twórcy Sky Oruni nie byli zawodowymi dziennikarzami. 

 

To byli tacy pasjonaci, którzy często uczyli się zawodu w praktyce. Jak ironicznie wspominano: To była telewizja, w której osoby robiące telewizję wiedziały na temat robienia telewizji z telewizji.

- Grzegorz Bryszewski

 

Mimo braku profesjonalnych standardów, projekt przyciągał ludzi energią i autentycznością. 

 

Każdy mógł stać się bohaterem programu. Jak się zadzwoniło i powiedziało: "Mam świetną papugę, wpadajcie". I następnego dnia było o tym program.

- Grzegorz Bryszewski

 

Sky Orunia pozostaje do dziś symbolem czasu, w którym mimo ograniczeń technologicznych, liczyły się przede wszystkim pomysł, zaangażowanie i bliskość z widzem. Więcej na ten temat opowiedział Grzegorz Bryszewski, autor książki "Wróżka, biskup i kasety wideo. Telewizja Sky Orunia (1989-1996)". 

 

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy:

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama