Wernisaż ekspozycji odbył się 10 października. Stargardzianin nie po raz pierwszy zjawił się w Grodzie Sambora. Wcześniej spotkał się miłośnikami Lego podczas warsztatów przeprowadzonych przez Fabrykę Sztuk. I to właśnie ze świata klocków nasz gość jest najbardziej znany. Jako oficjalny ambasador firmy pełni funkcję łącznika między korporacją a społecznością dorosłych fanów. Więcej o tej roli możecie dowiedzieć się z poniższej rozmowy:
Nie tylko klocki
Wystawa nosząca tytuł „Nowhere” jest poświęcona motywom postapokaliptycznym oraz wizji świata po końcu cywilizacji.
Ta tematyka jest mi bliska od lat młodzieńczych [...] Poznałem w Szczecinie mojego przyjaciela, Macieja. [...], który zawlekł mnie do innych osób, które też lubią postapokaliptyczne klimaty. To było jeszcze przed dobą internetu. W sumie wtedy dopiero kiełkował. Później, kiedy był ogólnodostępny znajomi zrobili największy festiwal postapokaliptyczny w Europie, który dobywał się na starym, radzieckim, opuszczonym lotnisku pod Szczecinem w Stargardzie. Tam wcielaliśmy się w różne postaci. Strój z tamtego okresu możecie podziwiać [...] na wystawie w Fabryce Sztuk.
- opowiadał Górecki
Jak sam twierdzi, incjatorką "Nowhere" była jej dyrektor Alicja Gajewska. Miała zaproponować autorowi przygotowanie własnego wydarzenia. W organizacji ekspozycji pomagali pracownicy Fabryki - Dariusz i Małgorzata.
Chciałem stworzyć coś, co będzie przypominało o czasach pandemicznych. Kiedy byliśmy sami zamknięci w domach. Coś, co może nas niedługo czekać z powodów AI i innych rzeczy w niedalekiej przyszłości.
- tłumaczył Górecki
Wystawa składa się z 18 stacji. Autor połączył na nich konstrukcje z klocków Lego z przedmiotami wykonanymi własnoręcznie techniką craftingu i DIY (z ang. Do It Yourself - "Zrób to sam"). Wśród prezentowanych elementów znajduje się m.in. pancerz stworzony z fragmentu opony, strój cosplayowy autora używany podczas festiwalu postapokaliptycznego oraz prywatna fotografia z dzieciństwa. W pracach pojawiają się odniesienia do popkultury. W tym z serii gier i serialu Fallout, filmów Mad Max i Waterworld czy postaci Scooby'ego-Doo.
Chciałem poniekąd [...] otworzyć ludziom oczy, żebyśmy łączyli swoje różne hobby, że można to jakoś razem połączyć. Z klocków, jak wiemy, można zbudować praktycznie wszystko. Ogranicza nas wyobraźnia [...]. Każdy przykładowo rysuje obrazy, robi na szydełku jakieś maskotki i inne rzeczy. Ja akurat tu połączyłem swoją drugą dominującą zdolność, czyli właśnie kraftowanie, robienie rzeczy postapokaliptycznych.
- wyjaśniał w studiu Radia Tczew autor wystawy
Ekspozycję w Tczewie można oglądać do 30 października. Górecki chciałby w przyszłości przenieść "Nowhere" do innych miast, m.in. Warszawy i Krakowa. Nie znaczy to jednak, że do Tczewa nie wróci.
Na pewno będę chciał. Już się zakochałem w tym mieście. Przez to, że daje możliwości artystom. Wielu muzyków czy malarzy wywodzi się z Tczewa. To jest takie fajne zagłębie artystyczne. Wydaje mi się, że jeszcze nieraz z Fabryką Sztuk coś stworzymy - nie tylko stricte klockowego. Na pewno będzie to edukacyjne. Na pewno będzie to rozwijające i podtrzymujące tradycje tego miasta.
Poniżej cała rozmowa z Łukaszem Góreckim o tworzeniu wystawy, żółtych kaczkach czy też dziecku, które pozostaje w każdym z nas:


Napisz komentarz
Komentarze