Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
wtorek, 17 marca 2026 21:31
Reklama
Reklama

Tczew przed historyczną decyzją. 26 marca radni rozstrzygną losy wniosku o poszerzenie granic miasta

W czwartek, 26 marca, o godzinie 10:00 rozpocznie się jedna z najważniejszych sesji Rady Miejskiej w Tczewie ostatnich lat. Pod głosowanie trafi projekt uchwały dotyczący włączenia w granice miasta blisko 1866 hektarów terenów sąsiedniej gminy wiejskiej.
Tczew przed historyczną decyzją. 26 marca radni rozstrzygną losy wniosku o poszerzenie granic miasta

Autor: Telewizja Tetka

Głosowanie radnych to finał wielomiesięcznego sporu, w którym merytoryczne argumenty o rozwoju miasta zderzają się z gwałtownym sprzeciwem mieszkańców wsi i widmem paraliżu finansowego sąsiedniego samorządu.

 

Strategiczny plan „Wielkiego Tczewa”

 

Złożony 13 marca przez Prezydenta Miasta projekt uchwały zakłada ekspansję terytorialną na niespotykaną dotąd skalę. Miasto chce przejąć całe obręby Bałdowo i Rokitki oraz części miejscowości Czarlin, Śliwiny, Zajączkowo, Tczewskie Łąki i Czatkowy.

Władze Tczewa argumentują, że zmiana jest niezbędna, by:

  • Odzyskać bazę podatkową: Mieszkańcy podmiejskich osiedli korzystają z miejskiej infrastruktury, ale ich podatki (szacowane na ok. 2,3 mln zł rocznie) trafiają do budżetu gminy wiejskiej.
  • Uwolnić tereny pod inwestycje: Miasto potrzebuje gruntów pod tzw. „Suchy Port” w Zajączkowie oraz nowe strefy usługowe.
  • Zintegrować zurbanizowane obszary: Miejscowości takie jak Rokitki de facto pełnią już rolę miejskich sypialni.

 

Gmina wiejska: 96% mieszkańców mówi „nie”

 

Atmosferę przed sesją podgrzało lutowe głosowanie radnych Gminy Tczew (wiejskiej), którzy jednogłośnie zaopiniowali wniosek negatywnie. Fundamentem ich decyzji była bezprecedensowa mobilizacja społeczna, w konsultacjach wzięło udział ponad 6,5 tys. osób, a aż 96% opowiedziało się przeciwko aneksji.

 

Czytaj także: Dwa głosy w sprawie granic: Miasto za poszerzeniem, gmina zdecydowanie przeciw

 

Wójt i radni gminy wiejskiej ostrzegają przed katastrofalnymi skutkami:

  1. Finansowa zapaść: Ubytek w budżecie gminy może wynieść nawet 80 mln zł do 2030 roku, co zagrozi istnieniu transportu publicznego.
  2. Likwidacja oświaty: Utrata Rokitek może spowodować, że realizowane za 20 mln zł inwestycje oświatowe stracą sens, a władze będą zmuszone rozważyć likwidację Szkoły Podstawowej w Dąbrówce.
  3. Błędy formalne: Pełnomocnicy gminy wytykają miastu błędy rachunkowe w powierzchniach działek oraz brak profesjonalnych ekspertyz przedłożonych sąsiadom.

     

Czytaj także: Gmina Tczew odpiera plany miasta

 

Prezydent odpiera zarzuty

 

Prezydent Tczewa w oficjalnym stanowisku stanowczo odrzuca oskarżenia o chaos proceduralny. Wyjaśnia, że różnice w liczbie działek wynikają z ich bieżących podziałów geodezyjnych, a korzystanie z darmowych danych Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii zamiast płatnych wypisów (koszt 32 tys. zł) było przejawem gospodarności.

Włodarz podkreśla, że gmina wiejska miała wystarczające dane do wydania opinii, a żądanie dodatkowych analiz naukowych nie ma podstawy w ustawie. Miasto stoi na stanowisku, że obecna struktura granic jest anachronizmem, który dusi potencjał Tczewa.

 

Sejmowy „bezpiecznik” w tle

 

Nad głosowaniem unosi się jeszcze jeden istotny czynnik, trwające w Sejmie prace nad nowelizacją ustawy o samorządzie gminnym. Nowe przepisy mają chronić mniejsze gminy przed „siłowym” okrajaniem ich terytoriów. Jeśli nowelizacja wejdzie w życie, zmiana granic przy 96-procentowym sprzeciwie mieszkańców i ubytku dochodów powyżej 10% może stać się prawnie niemożliwa. Dla władz Tczewa sesja 26 marca to zatem prawdopodobnie „ostatnie okno pogodowe” na przeprowadzenie zmian na starych zasadach.

 

Co dalej?

 

Jeśli radni miejscy przyjmą uchwałę, wniosek za pośrednictwem Wojewody Pomorskiego trafi do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Termin na złożenie dokumentacji mija 31 marca. Ostateczną decyzję podejmie Rada Ministrów w drodze rozporządzenia do końca lipca.

Czwartkowa sesja pokaże, czy tczewscy radni postawią na twardy kurs rozwoju miasta kosztem relacji z sąsiadem, czy też argumenty o społecznych kosztach i błędach proceduralnych skłonią ich do ponownego przemyślenia wizji „Wielkiego Tczewa”.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama