Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
wtorek, 5 maja 2026 17:39
Reklama

Początek do zapomnienia. Wisła zalała Wybrzeże

PGE Wybrzeże Gdańsk przegrało w pierwszym półfinale Orlen Superligi 21:32. Po meczu rozmawialiśmy z Filipem Michałowiczem i Michałem Daszkiem.
Początek do zapomnienia. Wisła zalała Wybrzeże
Leżący na parkiecie Nejc Zmavc

Autor: Mateusz Słodkowski

Źródło: Orlen Superliga

 

Kibice zgromadzeni w trójmiejskiej Ergo Arenie mogli mieć nadzieje przed pierwszym, poniedziałkowym gwizdkiem sędziego. Ostatnie starcie Gdańszczan z Wisłą Płock w finale Pucharu Polski co prawda skończyło się ich porażką, ale przez około 40 minut szczypiorniści trenera Patryka Rombla byli równorzędnym rywalem dla Nafciarzy. Dodatkowo Wybrzeże znalazło się w najlepszej czwórce mistrzostw naszego kraju po gładkim zwycięstwie nad Chrobrym Głogów. W ćwierćfinałowym dwumeczu Gdańszczanie byli lepsi o 10 bramek (69:59).

 

 

Z kolei Płocczanie pojedynek w 1/4 ze Stalą Mielec zakończyli z przewagą 20 trafień (65:45). Niebiesko-biali po zwycięstwie w krajowym pucharze są skupieni już tylko na wygranej Orlen Superligi. Niespodziewanie wcześnie (na początku kwietnia) zakończyli swój udział w Lidze Mistrzów na etapie 1/8 finału. Pogromcą szczypiornistów trenera Xaviera Sabate okazał się portugalski Sporting Lizbona.

 

"Przespaliśmy pierwsze 15 minut"

 

Wynik poniedziałkowego meczu otworzył, wykorzystując rzut karny - Melvyn Richardson. Gospodarze nie odpowiedzieli na trafienie Francuza. Tomasz Gębala źle podał w kierunku Mikołaja Czaplińskiego i piłkę przechwycili rywale. Sergei Kosorotov podwyższył prowadzenie Wisły na 2:0. Chwilę później Gdańszczanie płynnie rozegrali swoją akcję, ale próbę Filipa Michałowicza obronił Torbjorn Bergerud. Zawodnicy z Trójmiasta mieli duże problemy z agresywną defensywą gości. Atak pozycyjny trwał długo, przez co niektóre rzuty były oddawane z nieprzygotowanych pozycji. Takie piłki były wodą na młyn dyspozycji norweskiego golkipera Wisły. Wiele akcji Wybrzeża kończyło się także kontrami przeciwników. Nafciarze przecinali niecelne podania rozgrywających. W tym elemencie (niechlubnie) przodował Tomasz Gębala, który półfinału nie będzie dobrze wspominał. W 15. minucie zakończył swój występ czerwoną kartką. 

Indolencja strzelecka Gdańszczan trwała do dziewiątej minuty, kiedy w przewadze Damian Domagała wykorzystał długie podanie od Macieja Papiny. W sytuacji sam na sam pokonał Bergeruda. Przy stanie 1:6 o przerwę poprosił Patryk Rombel. Krótki czas spędzony na rozmowie z drużyną przyniósł natychmiastowy efekt. Drugą bramkę dla Wybrzeża zdobył z prawego skrzydła Filip Michałowicz. Poza obronionym karnym Mateusza Zembrzyckiego był to jeden z niewielu pozytywów w grze gospodarzy podczas pierwszego kwadransa. Szczypiorniści Patryka Rombla dalej mieli problem z wysuniętą obroną Wisły Płock. Szkoleniowiec (także z uwagi na wykluczenie Gębali) często rotował składem rozgrywających. Na parkiecie swoje minuty na różnych pozycjach zaliczyli Jakub Będzikowski, Maciej Papina, Maciej Pepliński czy Ionut Stanescu (później także Oskar Czertowicz). 

W 19. minucie na liście strzelców zameldował się Mikołaj Czapliński. Jakiś czas później czwarte trafienie dla Wybrzeża zanotował Jakub Będzikowski. Pod koniec pierwszej połowy gospodarze zaczęli grać mniej nerwowo, co przełożyło się na łatwiejsze forsowanie obrony Płocczan. Ci jednak nieustannie podwyższali prowadzenie. Przewaga gości była na tyle wysoka, że kibice w Ergo Arenie coraz rzadziej wznosili okrzyki dopingujące swoich faworytów. Drużyna trenera Sabate wyróżniała się jakością. Nawet gdy Wybrzeże postawiło twardsze warunki w defensywie, doświadczeni rozgrywający kończyli akcje mocnymi rzutami. Do przerwy na tablicy wyników widniało 8:16.

 

Zdobywca 9 bramek  w meczu - Sergei Kosorotov (fot. Mateusz Słodkowski/Orlen Superliga)

 

"Byliśmy troszkę lepiej przygotowani"

 

Druga połowa nie zmieniła układu sił. Pierwsze trafienie w drugiej odsłonie starcia strzelanie rozpoczął Mikołaj Rodak, ale szybko z rzutu karnego odpowiedział Sergei Kosorotov. Większość meczu rozegrał kapitan reprezentacji Polski - Tczewianin Michał Daszek. Wychowanek Sambora dopiero w 40. minucie pokonał Kornela Poźniaka (w przerwie trener Rombel wymienił golkipera). Wówczas przewaga gości wynosiła już 10 punktów (11:21). To głównie efekt nieskuteczności piłkarzy z Trójmiasta. Wiślacy w obliczu wysokiej zaliczki rozluźnili szyki obronne, przez co Wybrzeże częściej niż w pierwszej połowie dochodziło do sytuacji rzutowych. Jednak gospodarze często nie potrafili pokonać Bergeruda. Bramkarz reprezentacji Norwegii zaliczył 40-procentową skuteczność obron (12 odbitych piłek). 

Na domiar złego w 41. minucie za faul za Sergeiu Kosorotovie czerwoną kartkę otrzymał Nejc Zmavc. Sędziowie zaczęli często karać zawodników jednej i drugiej drużyny dwuminutowymi pauzami. Na ławce odpoczywali przymusowo Wiktor Tomczak, Rafał Stępień, Abel Serdio czy Kosorotov. Wiele przerw w grze rzutowało na jakość widowiska. Nie odmieniły jednak sportowego obrazu tego spotkania. Wisła Płock wygrała z Wybrzeżem 32:21. 

Najlepszymi strzelcami meczu byli Sergei Kosorotov i Filip Michałowicz (po 9 bramek). Najskuteczniejszego zawodnika gdańskiej ekipy spytaliśmy się, dlaczego poniedziałkowy wieczór wyglądał inaczej niż finał Pucharu Polski.

 

 

Można powiedzieć, że przespaliśmy pierwsze 15-20 minut [...]. Jeżeli w taki sposób się zaczyna, to nie ma co myśleć o tym, że mecz będzie na styku. To pokazały starcia w rundzie zasadniczej i w finale Pucharu Polski. Jeżeli od początku realizujemy swój plan i gramy bramka za bramkę, to można taki mecz przez te 45-50 minut prowadzić na dobrym poziomie.

- mówił nam skrzydłowy

 

Rozmawiający Rafał Stępień i Michał Daszek (po prawej), fot. Mateusz Słodkowski/Orlen Superglia

 

W Ergo Arenie rozmawialiśmy także z Michałem Daszkiem. Reprezentant Polski twierdzi, że powodem zwycięstwa była m.in. dobra analiza.

 

Już wiedzieliśmy po trzech meczach z Wybrzeżem w trakcie tego sezonu, że jest to niełatwy rywal. Bardzo przeanalizowaliśmy nasze ostatnie spotkania. Myślę, że byliśmy troszeczkę lepiej przygotowani do tego meczu niż do poprzednich. Kluczem była nasza postawa w tym meczu. Postawiliśmy twarde warunki na samym początku i to wybiło Gdańsk z rytmu.

- podkreśla Tczewianin

 

Poniżej pełne, krótki wywiady, jakie przeprowadziliśmy z Filipem Michałowiczem...

 

 

... i Michałem Daszkiem:

 

 

Patrząc w przyszłość

 

W rewanżu obie siódemki zmierzą się w sobotę, 9 maja w płockiej Orlen Arenie. Sędzia zagwiżdże po raz pierwszy o godzinie 12:30. Jeśli zawodnicy z Pomorza nie odrobią strat, czeka ich jeszcze walka o brązowy medal. Rywalem w walce o ligowe podium będzie najprawdopodobniej KPR Rebud Ostrovia Ostrów Wielkopolski. Ovia swój pierwszy półfinał przegrała z obecnym wicemistrzem Polski - Industrią Kielce 26:34. 

Mecze finałowe, ale także starcia o trzecie miejsce rozpoczną się w weekend 23-24 maja.

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama