W sobotę II rundę rozgrywek I ligi rozpoczęli piłkarze ręczni Latochy Agropomu Sambora Tczew. Do hali przy ul. Królowej Marysieńki przyjechał Handball Czersk - beniaminek rozgrywek i zespół będący bezpośrednio za plecami naszych szczypiornistów w tabeli. Tczewscy kibice mogli liczyć na dobry rezultat. Zawodnicy trenera Igora Stankiewicza pierwszy mecz z tym przeciwnikiem wygrali na wyjeździe 32:25.
Dobre złego początki
Tablica wyników zaczęła pracę pod koniec pierwszej akcji gospodarzy. Pod presją sygnalizacji gry pasywnej na 1:0 rzucił Michał Chyła. Na początku obie drużyny szybko starały się przetransportować piłkę na połowę rywali. Wymiana ciosów na korzyść Sambora trwała do ósmej minuty, kiedy to nasi szczypiorniści po raz ostatni prowadzili w tym meczu. Wówczas bramkę na 5:4 zdobył znów Chyła (jak się potem okazało, najskuteczniejszy z Tczewian). Chwilę później zaczęły się problemy Samborzan. Sędziowie ponownie odesłali na dwie minuty na ławkę Wojciecha Kacprzaka. Wszystko przez jego nieuprawnione wejście na parkiet przed czasem upłynięcia pierwszej kary. Z decyzją nie zgadzał się trener Igor Stankiewicz.
Wydawało nam się, że sędzia stolikowy zdjął kartkę, na której był zaznaczony czas [końca - przyp. red.] kary. On twierdzi, że tego nie było, że coś takiego nie miało miejsca. No ja widziałem co innego.
- mówił po meczu szkoleniowiec
W szesnastej minucie po raz pierwszy Czersk odskoczył naszym piłkarzom na różnicę dwóch trafień. Sambor po dynamicznym początku zaczął rozgrywać swoje akcje coraz dłużej. W obliczu braku wypracowania sytuacji rzutowych, ostatnią instancją był rozgrywający Michał Chyła. Kiedy jednak jego próby przestawały znajdować drogę do siatki, gospodarze mieli coraz większe problemy z punktowaniem. Po bramkach skrzydłowego Łukasza Brząkowskiego i Krzysztofa Czarneckiego nastąpił zastój w ofensywie. Kolejną zdobył z koła obrotowy Jakub Grynder dopiero po sześciu minutach niemocy. Po jego trafieniu na tablicy wyników widniał rezultat 8:12. Z drugiej strony przyjezdni z Czerska nie męczyli się w rozegraniu jak przeciwnicy. Grali różnorodnie, często zmieniając schematy ataku. Odzwierciedlają to statystyki strzeleckie, w których pod koniec pierwszej połowy nie dominował żaden zawodnik. Wyjątkiem można nazwać Maksymiliana Lindę. Rozgrywający w 30 minucie najpierw indywidualnie przedarł się przez obronę Tczewian, pokonując Filipa Paszylka - golkipera zastępującego nieskutecznego wcześniej Macieja Graczyka (jedna interwencja na koncie). Linda w ostatnich 60 sekundach dołożył jeszcze bramkę z rzutu karnego. Do przerwy Sambor przegrywał 13:18.
Bez poprawy
Druga odsłona rozpoczęła się dla graczy Stankiewicza udanie. Łukasz Brząkowski przeciął podanie rywala, odbierając piłkę. Po dynamicznej akcji trzecią już w meczu bramkę zdobył Damian Nowak (14:18). Niestety potem zawodnicy z powiatu chojnickiego trzykrotnie z rzędu pokonywali bramkarza gospodarzy, odskakując na przewagę 7 trafień (14:21). Żeby przynajmniej złapać kontakt z MKS SPR Polską Handballem Czersk defensywa Samborzan musiała funkcjonować zdecydowanie lepiej. Do tego nie doszło i przez resztę meczu obie drużyny zdobywały bramki na zmianę. Nasi szczypiorniści mieli szansę po stratach piłkarzy z Czerska, ale szwankowała skuteczność. Wiele sytuacji wybronił golkiper gości - Kamil Spychalski. Na domiar złego Tczewianie w 59. minucie znów musieli przełknąć gorycz straty trzech trafień z rzędu. Wynik spotkania ustalił na koniec Łukasz Nowak i gospodarze ulegli beniaminkowi grupy A I ligi 34:40.
Najskuteczniejszymi zawodnikami Sambora byli Michał Chyła (z ośmioma trafieniami) oraz Damian Nowak, autor 6 bramek. Wśród przyjezdnych najwięcej rzucili Maksymilian Linda oraz Karol Radecki i Dawid Tadrzak (kolejno siedem, sześć i sześć).
Bezpośrednio po zakończeniu spotkania rozmawialiśmy z trenerem gospodarzy - Igorem Stankiewiczem:
No cóż, ta porażka nas, przynajmniej mnie, bardzo boli. Spodziewałem się czegoś innego, a nie sytuacji, że zespół z Czerska zaaplikuje nam 40 bramek. Fakt faktem, że dzisiaj bramka, mam na myśli naszych bramkarzy, niewiele, właściwie wcale nam nie pomogła. Czasami tak bywa, trzeba sobie pomóc wtedy samemu grą w polu, w obronie. Nie zrobiliśmy tego i stąd taki dotkliwy, bolesny, przegrany mecz.
- podsumował szkoleniowiec
Kolejny mecz Sambor zagra w niedzielę. W delegacji w Iławie zmierzy się w Aqua Instal Jeziorakiem - obecnie plasującym się na czwartym miejscu w lidze. Tczewianie w tabeli są na 12. pozycji z 9 punktami. Do jedenastych rezerw Wybrzeża Gdańsk tracą 5 oczek.




![Poeci poszukiwani! Powstaje tomik wierszy [ROZMOWA] Poeci poszukiwani! Powstaje tomik wierszy [ROZMOWA]](https://static2.radiotczew.pl/data/articles/sm-16x9-poeci-poszukiwani-powstaje-tomik-wierszy-1759143015.jpg)




Napisz komentarz
Komentarze