To już trzecie spotkanie między obiema ekipami w tym sezonie. W listopadzie w pierwszym starciu w ramach Orlen Superligi górą po rzutach karnych byli Kwidzynianie. Hala przy ul. Wiejskiej gościła także najlepsze drużyny z Pomorza w lutym podczas 1/4 Pucharu Polski. Wówczas triumfowało Wybrzeże 36:32.
Tym razem mecz odbywał się w trakcie newralgicznej części sezonu, bo w 24. kolejce etapu zasadniczego. W weekend po świętach wielkanocnych Orlen Superliga podzieli się na grupę spadkową i tych, którzy powalczą w fazie pucharowej. Szczypiorniści z Kwidzyna, jak i Gdańska zapewnili już sobie udział w ligowym ćwierćfinale. Z szansami na awans, bo już wiadomo, że nie zajmą na koniec miejsc 7-8. Te skazane będą na walkę z naszymi eksportowymi drużynami - Industrią Kielce i Orlen Wisłą Płock. MMTS przystępował do derbów z 35 punktami na koncie, Gdańszczanie z dorobkiem 45 oczek. Zawodnicy z Trójmiasta starają się obronić trzecią pozycję przed Rebudem KPR Ostrovią Ostrów Wielkopolski.
Wyrównany początek
Kibice zgromadzeni w hali przy ul. Dębowej oglądali bardzo szybkie spotkanie. A było komu oglądać, bo Wybrzeże przez swoje media społecznościowe poinformowało już w czwartek o wyprzedaniu wszystkich biletów. Pełne trybuny musiały jednak na początek przełknąć gorzką pigułkę w postaci rzutu po koźle Jovana Milicevicia. Serb otworzył wynik derbowego meczu. Podobnym zagraniem popisał się chwilę później Tomasz Gębala. Tak wyglądała też pierwsza część tego spotkania. Obie drużyny pokonywały przeciwnych golkiperów na zmianę, choć nie wystrzegały się błędów. Niecelnych podań nazbierało się dosyć sporo. Pierwszy raz na dwubramkowe prowadzenie wyszli goście. W 7. minucie przeprowadzili szybką kontrę po złym podaniu Macieja Papiny. W sytuacji jeden na jednego Michał Czarnecki pokonał Mateusza Zembrzyckiego.
Wybrzeże wyrównywało stan rywalizacji dwukronie. Najpierw na 10:10 w 15. minucie po trafieniach Rafała Stępnia i Mikołaja Czaplińskiego (wtedy jednak Kwidzynianie znów odskoczyli) i w 21. minucie na 13:13 po dwóch wykorzystanych karnych przez Filipa Michałowicza. Skrzydłowy zastąpił podczas rzucania siódemek etatowego wykonawcę Wybrzeża - Mikołaja Czaplińskiego. Król strzelców Orlen Superligi z zeszłego sezonu zmarnował trzeciego karnego. Michałowicz już do końca spotkania w tym aspekcie był bezbłędny (4 na 4). Szczypiorniści trenera Patryka Rombla wyszli na prowadzenie w meczu (po raz pierwszy!) po dynamicznie rozegranym ataku pozycyjnym. Piłka dotarła do ustawionego na kole Damiana Domagały, a ten bez problemów pokonał Łukasza Zakrete na 14:13. Bramkarz gości trzy minuty przed końcem spotkania był bliski interwencji po próbie Jakuba Będzikowskiego. Po jego nodze rzut znalazł jednak drogę do siatki i Wybrzeże powiększyło przewagę. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się remisem 19:19.

Początek i koniec w Gdańsku do zapomnienia
Strzelanie w drugiej odsłonie rozpoczęło się dosyć późno. Gdańszczanie i Kwidzynianie przy szybkim rozegraniu popełniali coraz więcej błędów, uniemożliwiających zdobycie bramki. Goście jednak przesunęli szalę zwycięstwa na swoją korzyść po trafieniu Konrada Pilitowskiego. Rozgrywający rozpoczął tym samym najgorszy fragment spotkania Wybrzeża. Przez około pierwszych 10 minut po wznowieniu meczu szczypiorniści trenera Patryka Rombla nie potrafili albo sforsować obrony Kwidzyna, albo fantastycznie odbijał piłki Łukasz Zakreta (wybrany ostatecznie na MVP po zaliczeniu 14 interwencji). Z kolei Mateusza Zembrzyckiego pokonywali Piotr Papaj, Leon Łazarczyk i znów Pilitowski. Goście odskoczyli Wybrzeżu na dystans pięciu bramek. Błędy w ofensywie nie były jedyną bolączką Gdańszczan. Praktycznie przestała funkcjonować ich obrona, którą można było sforsować dwoma podaniami w rozegraniu lub prostym zwodem ciałem w przypadku akcji indywidualnej.
Kompletną niemoc przerwał dopiero Michał Peret, który w 40. minucie wykorzystał czystą pozycję na kole. Piłkarze z Trójmiasta nie złożyli broni i walczyli o wyrównanie - 12. minut przed końcem zaczęli doganiać Kwidzynian. Po dwóch trafieniach Filipa Michałowicza (najlepszy strzelec drużyny - 9 udanych prób) oraz Ionuta Stanescu tracili już tylko dwa oczka (26:28). Kibice przybyli do hali GUMedu przez 8 ostatnich minut meczu obejrzeli jednak tylko cztery bramki. Po dwie dla Wybrzeża i Energi Banku PBS MMTSu Kwidzyn, który zwyciężył w derbach 30:28.
Zwyciężył dzięki dużej nieskuteczności Wybrzeża (bo sam na końcu miał ogromne problemy w ofensywie), ale i dzięki dobrze przesuwającej się defensywie. Swoją cegiełkę dołożył zdecydowanie Marcel Skierka. Tczewianin, mimo debiutu w Superlidze w tym sezonie, już regularnie pełni rolę obrońcy w drużynie trenera Bartłomieja Jaszki. Do tego wychowanek Sambora dołożył jedną bramkę. W tym elemencie liderem ekipy zza Wisły był Jovan Milicević - ośmiokrotnie pokonywał golkipera rywali. Słowa uznania należą się jednak przede wszystkim Łukaszowi Zakrecie. Olsztynianin zaprezentował 35% skuteczności obron.
Po meczu w Gdańsku rozmawialiśmy chwilę z jednym z rozgrywających Kwidzynian - Leonem Łazarczykiem...
Myślę, że w końcówce my mieliśmy problemy i Wybrzeże miało problemy, dlatego nie mogli nas dogonić. To była gra błędów obu drużyn i i dlatego ten wynik się utrzymał na naszą korzyść. [To było - przyp. red.] Spotkanie bardzo emocjonujące, bardzo szybkie przede wszystkim. Przez to [,...] popełnia się te błędy.
- mówił zdobywca czterech bramek w derbach

... oraz najlepszym strzelcem gospodarzy - Filipem Michałowiczem:
Ja myślę, że bardziej powinniśmy być źli na siebie za początek drugiej połowy niż za końcówkę i też za te sytuacje, w których zabrakło nam chłodnej głowy. Za szybko chcieliśmy zdobyć bramkę. Łukasz Zakreta dzisiaj był po prostu fenomenalny i to trzeba mu oddać. Natomiast my musimy popracować nad tym, żeby w przypadku gonienia wyniku bardziej szanować piłkę i nasze zdrowie, naszą pracę. [...] nie możemy tak po prostu pochopnie sobie brać piłki i rzucać. Musimy stwarzać dogodne sytuacje [...]
- podsumował spotkanie skrzydłowy
Walka o jak najwyższe rozstawienie
Obecnie Wybrzeże zajmuje czwartą pozycję w tabeli z 45 punktami na koncie. Do trzeciej Rebud KPR Ostrovii traci jedno oczko. O przeskoczenie rywali z Wielkopolski będzie ciężko, bo ci mierzą się w dwóch ostatnich kolejkach ze Stalą Mielec i MKSem Kalisz. Natomiast zawodnicy z Trójmiasta w przedostatnim meczu fazy zasadniczej zmierzą się na wyjeździe z Zagłębiem Lubin (rywal jak najbardziej w zasięgu), a 12 kwietnia zagrają u siebie z Wisłą Płock. I właśnie z Nafciarzami o punkty może być bardzo ciężko.
Z kolei czerwono-czarni w ostatniej serii gier pauzują, więc na zdobycie trzech oczek szansę mają jedynie 4 kwietnia, kiedy zetrą się na własnym parkiecie z Gwardią Opole. W klasyfikacji generalnej piłkarze z Kwidzyna plasują się na piątym miejscu, dzierżąc 38 oczek. To dwa punkty przewagi nad Chrobrym Głogów i cztery nad MKSem Kalisz.









Napisz komentarz
Komentarze